Kojarzycie taki teleturniej Koło Fortuny? 📺 To chyba moje najwcześniejsze doświadczenie telewizyjne. Czas telewizyjny dzieliłam na to, Archiwum X i Świat wg…Autor: PAP Data: 18-06-2015, 13:54 Z polskiej żywności można być dumnym, z sukcesem konkuruje ona na rynkach światowych z żywnością z innych krajów - powiedział w czwartek w Warszawie podczas gali AgroLigi 2014 prezydent Bronisław Komorowski. Celem konkursu AgroLiga jest promocja rolników oraz firm potrafiących produkować bardzo dobre wyroby na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Konkurs organizowany jest na szczeblu wojewódzkim przez Wojewódzkie Ośrodki Doradztwa Rolniczego, zaś na szczeblu krajowym - przez Redakcję Audycji Rolnych Programu 1 TVP we współpracy ze Stowarzyszeniem AgroBiznesKlub. Mistrzem krajowym AgroLigi 2014 w kategorii Rolnicy zostali: Barbara i Ryszard Grzesik, którzy prowadzą blisko 20-hekatorową szkółkę roślin ozdobnych Eko-Garten w Lipnicy Górnej w Małopolsce. Mistrzem krajowym w kategorii Firmy została firma Nowalijka Piotr Wychowałek z Piotrkowa Trybunalskiego. To jedno z największych przedsiębiorstw w branży owocowo-warzywnej w Polsce, od niedawna produkuje warzywa w najnowocześniejszej w Europie szklarni z uprawą hydroponiczną wykorzystującą wodę deszczową bez użycia pestycydów. Podczas gali wyróżniono także 15 rolników oraz 16 firm. Prezydent powiedział, że nagrody AgroLigi to forma docenienia dokonań całego środowiska producentów i przetwórców rolno-spożywczych, jak i całego wysiłku szeroko pojętej polskiej wsi. "Jest co pokazywać w zakresie osiągnięć polskiego rolnictwa, polskiego przemysłu rolno-spożywczego i przetwórstwa. Jest co pokazywać i jest z czego być dumnym, jeśli widzi się polską żywność na rynkach europejskich i rynkach światowych jako konkurującą skutecznie i z sukcesem z żywnością i przetwórstwem z innych krajów" - powiedział Komorowski. Zdaniem prezydenta to nie tylko cieszy, ale i buduje nadzieję na przyszłość, iż zdołamy wspólnym wysiłkiem utrzymać ofensywę polskiej żywności. Obecny na uroczystości minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki zwrócił uwagę, że nagrodzeni w AgroLidze rolnicy i firmy to elita nie tylko polskiego przetwórstwa i rolnictwa, ale także światowego. "Dzisiaj polskie produkty żywnościowe są najlepszymi, najwyżej cenionymi produktami na świecie. Dzisiaj także nasze produkty, oprócz tego, że dominują na rynku krajowym i znalazły sobie należne im miejsce na rynkach UE, są obecne także w ponad 70 państwach świata" - mówił minister. Według niego, jest to możliwe dzięki lepszej jakości polskiej żywności, lepszemu smakowi i zaradności naszych przetwórców i rolników.
Kolejna rocznica zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem (15 lipca 1410 r.) i polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej sprawiły, że zaczęliśmy się zastanawiać, z czego tak naprawdę jako naród powinniśmy być dumni. Oto całkowicie subiektywny wybór 15 osiągnięć z naszej prawie XI-wiecznej historii. /
Dziś w Warszawie Parada Równości. I dumy. Czym jest i po co nam duma? Chutnik: "Taka duma, że padasz na ryj i myślisz: Przeżyłam". Śmiszek: "Na ten świat niezgoda to za mało". Radziszewski: "Stoi za nami historia". Kotas: "Nie chcę już się bać". Grzegorzek: "To nie ciepły fotel, ale obezwładniający haj" Wszystko zaczęło się pewnej gorącej, letniej nocy 1969 roku za oceanem. Do baru Stonewall Inn w Nowym Jorku, który przez ówczesnych bywalców raczej określony zostałby mianem speluny, wtargnęła policja. Nie był to ani pierwszy, ani najbardziej brutalny policyjny nalot na lokal, do którego przychodziła społeczność dziś nazywaną LGBT+. Dlaczego został więc zapamiętany? Bo na opresję odpowiedziano oporem. Do dziś nie wiadomo, kto podczas zamieszek z policją pierwszy rzucił cegłą i czy to w ogóle była cegła (może but, kostka brukowa, torebka?). I choć uczestnicy wydarzeń ’69 roku nie są w stanie uzgodnić, jak dokładnie przebiegał mityczny bunt, nikt nie wątpi w to, że był to zapalnik do stworzenia nowego ruchu emancypacyjnego. Od tego momentu każdy, nawet największy sceptyk, liczy współczesną historię walki o równe prawa dla osób LGBT. Nieodłącznym elementem tej walki stały się właśnie kolorowe, czasem gniewne, a czasem radosne, marsze i parady równości. Ale te już od wielu lat nie przypominają tego, co działo ponad 50 lat temu w Ameryce. Trudno też połączyć je z początkami polskiej odnogi tej globalnej emancypacji. Pierwsze nadwiślańskie wydarzenie, które można podciągnąć pod definicję „paradowania”, odbyło się w mroźne walentynki 1993 roku. Wtedy pod Kolumną Zygmunta w Warszawie zorganizowano happening przeciwko dyskryminacji seksualnej. „Wbrew pozorom jesteśmy obecni w społeczeństwie. Kochamy tak jak wszyscy, żyjemy w parach jak wszyscy. Gej jest okej” — krzyczał do dziennikarzy jeden organizatorów wydarzenia. Znacznie więcej osób kojarzy historię pisaną już w XXI wieku. To wtedy, w 2001 roku w pierwszej warszawskiej Paradzie Równości ulicami Warszawy przemaszerowało 200-300 osób. Od tego czasu marsze odbywają się w stolicy co roku, z wyjątkiem pandemicznego 2020. I choć sceny, które obserwujemy na ulicach Warszawy przypominają dziś Wielkie Dionizje, w których chodzi o celebrację i dobrą zabawę, to powidoki z wydarzeń w Białymstoku czy Lublinie wciąż przypominają nam o tym, że w Polsce o widzialność i dumę toczy się walka. Tylko, czym w zasadzie jest dziś ta duma? Z okazji Parady Równości i Miesiąca Dumy zapytaliśmy o to kilkanaście osób LGBT. Odpowiadają: Sylwia Chutnik, Dorota Kotas, Krzysztof Śmiszek, Michał Grzegorzek, Karol Radziszewski, Mirka Makuchowska, Marek Szolc, Kacper Potępski, Małgorzata Sarzyńska, Dominik Kuc i Kamil Maczuga. Chutnik: Duma w Polsce ma dziś gorzki smak Sylwia Chutnik, pisarka, działaczka, feministka, laureatka Paszportów Polityki: Od kiedy pamiętam odstawałam od reszty, byłam „dziwaczką”. Dorastałam na początku lat 90., gdy świat dzielił się na freaków i normalsów, a ja nigdy normalsem nie chciałam być. I pod tym względem coś, co dziś mogłabym nazwać dumą, choć pewnie wtedy nie użyłabym tego słowa, było wszystkim tym, co sprawiało, że czułam się inna od społeczeństwa. Już jako absolwentka gender studies miałam świadomość, że jestem gdzieś na tej queerowej mapie. W końcu z kserówek naczytałam się amerykańskich teorii. Wtedy czułam dumę z tego, że my w swoim wykluczeniu informacyjnym i edukacyjnym, próbujemy nadrobić stracony czas w rozkminach o patriarchacie i heteronormie. Teraz sytuacja się zmieniła. Nie mam dwudziestu lat, tylko czterdzieści kilka. Nie mamy freaków i normalsów, raczej „pokolenie Netflixa” – jak powiedział jeden z arcybiskupów. A temat osób nieheteronormatywnych jest na zupełnie innymi poziomie. I myślę tu głównie o dyskursie: nie jest już zadaniem z kruczkiem tylko dla wtajemniczonych, ale stał się pełnoprawnym elementem debaty. No i tutaj właśnie duma zamienia się w dupę. Kiedy mówią, że jesteśmy ideologią. Kiedy głowa państwa jest jawnie homofobiczna i nie ponosi żadnych konsekwencji. Kiedy nadal wyjście na ulicę dużego miasta z dziewczyną to zagrożenie, wieczne myślenie jak zostaniemy odebrane. To jest wtedy taka duma, że padasz na ryj i myślisz sobie: „Przeżyłam, wow!” Drugi rok z rzędu Polska jest najbardziej homofobicznym krajem UE, więc ta duma czasem sprowadza się do myślenia, że chyba jestem frajerką skoro ciągle próbuję tu działać, walczyć, żyć, przeżyć. Zwyczajnie brakuje mi sił. Moja perspektywa jest oczywiście inna niż u dzieciaka, który ucieka przed rodziną i przemocą. Homofobia wbija się głęboko pod skórę niezależnie od przywilejów. Ostatnie głośne medialnie sytuacje transfobii, dają mi asumpt do myślenia, że nadal nie wszystkie osoby mogą być dumne z tego, kim są. A nawet jeśli nie ponoszą bezpośrednich konsekwencji bycia osobą LGBT, to zabiera im się całą radość podnoszenia głowy wysoko. Dużo myślę też o komercjalizacji Pride’u. Zwłaszcza w czerwcu widzimy wzmożenie: tęczowe kampanie, tęczowe produkty. Dawna Ja powiedziałaby: „Fuck the system”. A stara metrykalnie Ja widzi pozytywy tego, że idę ulicą i wszędzie widzę tęczę, nawet jeśli muszę za nią zapłacić, bo jest na torbie czy koszulce. Wprowadzenie równościowej tematyki w wersji lajfstajlowej jest krokiem do przodu — nie obrażałabym się na prywatne podmioty, o ile wspierają organizacje społeczne. Myślę dziś też o osobach młodych. To im był dedykowany mój zeszłoroczny coming out, w zasadzie tylko dla nich to zrobiłam. Dla dzieciaków, których życiorysy doprowadziły do hosteli interwencyjnych. Gdy o tym myślę, mam poczucie, że w zasadzie wciąż niewiele się zmieniło. Jako osoba dorosła, która chce brać odpowiedzialność za młode pokolenie, nie mogę być dumna. Ani z tego, co my robimy, ani z tego, że w naszym społeczeństwie homofobia wciąż jest akceptowana. W tym sensie duma ma zawsze gorzki smak. Życzyłabym jednak wszystkim nam, którzy odstajemy od szablonu, którego sami przecież nie wycinaliśmy, byśmy choć przez chwilę ucieszyli się sobą. Bo mam poczucie, że jeszcze długo nie będzie nam to dane. Kotas: Kiedyś myślałam, że jestem chorą dewiantką Dorota Kotas, pisarka, autorka książek „Cukry” i Pustostany”, laureatka Nagrody Literackiej Gdynia Kiedyś czułam głównie wstyd. Wydawało mi się, że jestem jedyną lesbijką w mieście i że to coś strasznego: pójdę za to do piekła, czeka mnie straszne życie, nigdy nie będę miała rodziny ani nie będę szczęśliwa. Należałam do Ruchu Światło-Życie i z tego powodu bardzo łatwo było mi sobą gardzić i myśleć o sobie jak najgorzej – że każda moja myśl o dziewczynach jest grzechem, a ja jestem chorą dewiantką, nadaję się na leczenie. Retoryka Kościoła miała duży wpływ na moje życie i moje myślenie o sobie. Bardzo łatwo było mi wchłonąć ten sposób myślenia, bo byłam nim otoczona. Ciągle słuchałam tego przekazu i nic go nie równoważyło. W moim małym miasteczku nie było nigdy parady równości, nie było żadnej organizacji LGBT+ ani nikogo, kto powiedziałby mi o tym, że to, kim jestem, jest zupełnie ok. Nikomu nie mówiłam na swój temat. Sama też nie miałam pewności co do tego, kim jestem. Dziewczyny z oazy zawsze wydawały mi się bardzo interesujące. Lubiłam się oszukiwać, że pociąga mnie w nich to, jak bardzo są uduchowione i głębokie wewnętrznie albo rozwinięte na poziomie intelektualnym. Później dorosłam. Wyprowadziłam się do większego miasta i poznałam nowe, otwarte osoby. Zaczęłam spotykać się z dziewczynami, a wiele z tych dziewczyn, które poznałam w Ruchu Światło-Życie, zaczęło wyświetlać mi się na tinderze. To był etap przejściowy. Na pewno nie czułam dumy. Myślałam, że robię coś złego, ale że taka już jestem, urodziłam się taka (zła?) i nie da się tego zatrzymać. Czułam też duży dysonans poznawczy. To, że nie jestem hetero, nie było moim wyborem. Nie wybrałam tego, a jednak czułam się winna – bardzo długo – i wydawało mi się, że orientacja seksualna, która trafiła mi się w życiu, jest czymś w rodzaju wielkiej przegranej, która ustawia mnie na straconej pozycji już na starcie, a ja nic nie mogę z tym zrobić. Próbowałam być hetero. Ale nie wyszło. Podejmowałam ciągle nowe próby. Po każdym super romansie z dziewczyną, starałam się odtworzyć go w układzie damsko-męskim i postarać się o to, żeby było tak samo. Niestety nie było. Mimo że zawsze wybierałam chłopców z silną, damską energią, to koniec końców zawsze było mi przykro, że nie są to prawdziwe dziewczyny. Teraz jestem dumną lesbijką. Zanim znalazłam się w tym miejscu, minęło wielce czasu. Wydaje mi się, że całe lata zmagania się i szarpania się z tym tematem zadziałały na mnie tak, że w końcu poczułam się silna. Czuję teraz dużą niezgodę na to, jak traktuje się osoby LGBT+ w Polsce. Na to, ile wszczepia nam się wstydu i strachu, wstrętu do samego siebie i wywołanego przez to cierpienia. Nie chcę, żeby ktokolwiek musiał przeżywać z takimi emocjami swój okres dorastania, a czasami całe dorosłe życie. Dlatego tak ważne wydaje mi się mówienie o tym, że każda miłość jest dobra i że nie ma na nią jednego łatwego wzoru. Rozumiem teraz dumę jako pełną akceptację samego siebie. Wiem, jak trudno żyje się z uczuciem wstydu i nie chcę już prowadzić takiego życia, więc wybieram akceptację dla siebie takiej, jaka jestem. Czuję dumę, kiedy trzymam moją dziewczynę za rękę, kiedy o niej opowiadam, kiedy robimy razem wszystkie codzienne rzeczy i jesteśmy w tej codzienności szczęśliwe. Wolę czuć tę nową dumę niż stary wstyd. Nie chcę już się bać. Śmiszek: Nasza broń przeciwko homofobii Krzysztof Śmiszek, poseł na Sejm, polityk Lewicy, doktor nauk prawnych: Duma to dla mnie wartość, która ewaluowała. Na początku mojego świadomego życia nie brałem nawet pod uwagę, że mogę być dumny, z tego, co jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Tym, co pomagało mi przetrwać, było wsparcie od bliskich, czy wewnętrzna motywacja do życia w zgodzie ze sobą. Jednak na początku był wielki stres i wewnętrzna walka. Czy mówić o sobie światu? Czy żyć w zgodzie z własnymi potrzebami? Duma przyszła później i pomaga mi przetrwać do dziś. W życiu osoby LGBT takiej jak ja, na świeczniku, w parlamencie, też jest wiele sytuacji, w których ktoś próbuje mnie upupić, wepchnąć w szufladki, wytrącić z równowagi. Zawsze wtedy włącza mi się duma z tego, kim jestem, czego dokonałem. Samo słowo duma bardzo drażni homofobów. Jeśli już istniejesz, to po prostu sobie żyj, ale dlaczego niby masz być dumny? I w tym sensie duma jest też bronią. Myślę, że każda osoba LGBT, niezależnie od tego, czy mieszka w małej miejscowości, czy dużym mieście, czy pracuje w usługach, wielkiej korporacji, czy jest parlamentarzystą lub ministrem, codziennie musi konfrontować się z homofobicznym światem. I na ten świat niezgoda to za mało. Dla mnie niezgoda była bodźcem do działalności publicznej i bycia sobą. Ale dziś ważne są dla mnie właśnie satysfakcja i duma. Lubię jej używać, czasem jako kij włożony w mrowisko. Robię to wtedy, gdy przedstawiam mojego partnera, mówiąc o nim mąż (mimo że technicznie nim wciąż nie jest). Wiem, że nasza duma powoduje dyskomfort innych, ale my, osoby z mniejszości nie możemy pozwalać sobie na respektowanie szerokiej strefy komfortu innych. Mniejszości tak już mają, że uwierają większość. Bez głębokiego poczucia własnej wartości jako człowieka nie zmienimy świata, ani społeczeństwa. Grzegorzek: Nie ciepły fotel, lecz obezwładniający haj Michał Grzegorzek, kurator sztuki współczesnej, autor wystaw, programów performatywnych i tekstów poświęconych queerowym artytycznym aktywnościom: Żeby odpowiedzieć na pytanie, czym jest dla mnie duma, muszę zgooglować takie pojęcia, jak „wolność”, żeby zobaczyć jak definiują je mądre słowniki. Kiedy jest się wolnym, lub choćby relatywnie wolnym, wykształconym, białym, cis gejem w dużym mieście, nie pamięta się na co dzień znaczeń takich słów. Kiedy byłem nastolatkiem w małym miasteczku i ktoś wypowiadał przy mnie słowo „gej”, modliłem się, by stać się niewidzialnym; by to słowo, jak metka, nie przykleiło się do mnie. Aby się nie zrymowało, nie „skojarzyło”. Jeśli czułem się gejem, musiałem o tym zapomnieć, wymazać siebie. To trudne zadanie, ale nie niemożliwe: przez lata udawać, naśladować, nie wychylać się. Poczucie, że jest się jedynym gejem, lesbijką, osobą trans na świecie jest najbardziej samotnym więzieniem. Duma jest dla mnie uczuciem, które nieodłącznie wiąże się z wolnością. Dalej jest odwaga — najpierw, by być tym, kim się chce, a potem, by opowiadać historię swoją i swojej społeczności w nowy sposób. Odwaga, by tę historię podważać i weryfikować. By szukać w niej aktów przemocy, wewnętrznych wykluczeń i nie popełniać dziś tych samych błędów. Ale także, by szukać w niej dzikości, radości i zabawy. Queerowymi pomnikami dumy są także miejsca pierwszych pocałunków, seksu, coming outów. Ważniejsza jest dla mnie moja queerowość niż gejostwo, bo wtedy w pełni czuję, że społeczność, którą tworzę jest wartościowa, inkluzywna, nowoczesna. Jestem dumny z ludzi, którzy swoim bezkompromisowym życiem, postawą i zachowaniem walczą o wolność: aktywistek i aktywistów na ulicach i w internecie; artystek i artystów, z którymi pracuję w instytucjach publicznych; przyjaciół, którzy pokonują lęk i wstyd; mojego rodzeństwa i ich bezinteresownej miłości i dobroci. Nie wiem, czy na co dzień jestem dumny z siebie, czy zwyczajnie i egoistycznie zadowolony. O dumie, wolności i odwadze, lubię myśleć właśnie z queerowej perspektywy — to nie ciepły fotel, w którym można się rozsiąść, ale obezwładniający i nieuchwytny haj. Radziszewski: Stoi za nami lokalna historia Karol Radziszewski, polski artysta, malarz, performer, autor fotografii i filmów wideo. Publicysta, redaktor naczelny i wydawca magazynu DIK Fagazine, a także założyciel Queer Archives Institute: Ze słowem „duma”, polskim odpowiednikiem „pride”, miałem problem w zasadzie od momentu, gdy pojawiły się Parady. Może przekornie, bo dość szybko zaczęło być ono kojarzone z korporacjami, a więc bardzo amerykańskim podejściem, które nie do końca odpowiadało tej naszej przaśnej, polskiej rzeczywistości. Zastanawiałem się też, z czego ja w zasadzie miałbym być dumny. Teraz patrzę na to inaczej. Szczególnie przez to, co dzieje się w Polsce: nagonkę na osoby LGBT, wypowiedzi polityków, całą presję, która wytworzyła się w ostatnich latach, a z drugiej strony — silną reakcję. Pojawiły się bardziej radykalne gesty aktywistów, takich jak Stop Bzdurom. Pojawiły się bardziej radykalne wypowiedzi, których autorami jest młodzież. I chyba najbardziej jestem dumny właśnie z młodzieży. Doszliśmy do punktu, w którym reprezentacja społeczności LGBT jest coraz bardziej szeroka i inkluzywna. To nie jest tak, jak kilkanaście lat temu, gdy w telewizji było trzech gejów, ewentualnie co jakiś czas wyciąganą jedną lesbijkę. O osobach trans, niebinarnych czy aseksualnych nie było mowy. Dzieciaki zmieniają dziś język, dbają o to, by każdy był uwzględniony. Może nie zawsze wszystko wychodzi, ale jestem dumny, że to w ogóle się dzieje. Jestem też dumny, że przeżyłem, przetrwałem, mogę się rozwijać i trafiłem w moment, gdy widać dużą zmianę. Pracuję z archiwami, zajmuję się historią społeczności. Jeszcze w latach 80., czy 90. zastanawiano się nad słowem „GAY”, czy po angielsku czy po polsku, czym jest wyzwolenie i jak ono w ogóle miałoby wyglądać. Z drugiej strony, jesteśmy krajem, który w 1932 roku zdekryminalizował akty homoseksualne i nigdy nie wprowadził ich na nowo. Pod tym względem jesteśmy ewenementem na skalę światową. Myślę, że trzeba o tym nieustannie mówić. Budować dumę na tradycjach, które są. A historia naprawdę odróżnia nas od krajów regionu, które w większości z kryminalizacją żegnały się w latach 90., a Rumunia — w 2001. Zupełnie inna bajka. Jestem też dumny, że jesteśmy krajemy, w którym powstały jedne z pierwszych queerowych zinów w Europie, dzięki działalności Ryszarda Kisiela i kręgu jego kolegów. Jestem dumny z Ewy Hołuszko za to, że obalała totalitarne rządy a teraz jest obecna na każdej manifestacji naszej społeczności. Jest niezłomną bohaterką, moją ikoną. Jestem dumny z tak wielu postaci, mógłbym wymienić w zasadzie cały mój projekt „Poczet” przedstawiający nieheteronormatywne postaci z polskiej historii, które są sercem mainstreamowej kultury. Może nie wszystkie były super osobistościami, niektóre są wręcz problematyczne, ale większość z nich daje powód do dumy. Musimy odzyskiwać ikony, mówić o nich z naszej perspektywy. Co więcej, myślę, że warto pamiętać, by szukać odpowiedników lokalnych. Wiemy, że była tęczowa flaga w Kalifornii. Wiemy, że było Stonewall. Wiemy, że jest RuPaul Drag Race. Amerykańskie wzorce są tak silne, że dominują naszą wyobraźnię. Można je wręcz nazwać tęczową kolonizacją. Dlatego jestem dumny ze wszystkich inicjatyw lokalnych, które na nowo definiują naszą społeczność, nasze punkty odniesienia, naszą historię. Dlaczego? Bo kolejne pokolenia Polek, Polaków i osób tu mieszkających będą mogły dużo swobodniej odkrywać siebie, wiedząc, że za nimi stoi historia. Często powtarzam, że jedną z przyczyn, dla których zająłem się archiwami i szukaniem historii, były słowa, które usłyszałem od mamy: skąd to jest, czy to dlatego, że jesteś artystą, czy to przyszło z Zachodu, co to w ogóle za wpływy? A później w każdej mojej podróż, do Ukrainy czy Białorusi, słyszałem to samo. To samo słyszałem też, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej; że teraz to przyjdzie sodoma z Zachodu. Jakby nieświadomie lub świadomie wymazywano lokalną historię osób nieheteronormatywnych. Jestem dumny, że dochodzimy do momentu, w którym dzieciaki będą miały inny punkt widzenia. I cała moja działalność jest nastawiona na to, by tę zmianę przyspieszyć. Makuchowska: Duma to antidotum na „gniewowstyd” Mirka Makuchowska, aktywistka Kampanii Przeciw Homofobii: Dla mnie duma zawsze była antidotum na gniewowstyd. Bycie osobą LGBT w Polsce wiąże się z poczuciem wiecznego wstydu połączonego z gniewem na to, że jest się tym, kim jest. Może to być też gniew na otoczenie, że nie chce nas takimi, jakimi jesteśmy. Duma jest przekornym działaniem, które ma dawać siłę. Mnie zawsze dawała, a marsze dobrze na mnie wpływały. Pride to wspólny komunikat: nie będziemy siedzieć w domu po kryjomu, jesteśmy tutaj, nie wstydzimy się, zostajemy. Teraz duma jest mi potrzebna do tego, żeby czuć, że jestem mile widziana. Jak widzę tęczę w oknach w centrum miasta, zawsze robi mi się ciepło na serduszku: okej, są tu ludzie, którzy myślą, że jesteś u siebie i dobrze, że jesteś. Takie gesty, niezależnie od tego, czy robią to nasi sojusznicy, czy osoby ze społeczności, są super ważne, bo podkreślają naszą widzialność. Gdy byłam w procesie przekonywania siebie, że nie muszę wstydzić się siebie lesbijki, duma była mi bardzo potrzebna. Dziś mam już 40 lat, żyję w zgodzie ze sobą, cieszę się tym, kim jestem, więc duma nie jest mi w zasadzie potrzebna. Ale wciąż jest potrzebna młodym jak lekarstwo na ciężką chorobę. Po to, żeby czuły się chociaż trochę u siebie, mimo wszystkich negatywnych komunikatów, które dostają. Dumne mogą być też osoby, które nas wspierają. Mogą pokazywać, że są z nami: wywieszać flagi, okazywać solidarność, gadać ze znajomymi i dać im odczuć, że są chciani. Szolc: Nie ma zmiany głów i serc bez dumy Marek Szolc, radny miasta stołecznego Warszawa, polityk Lewicy: Kiedyś wydawało mi się, że duma jest w staraniach o nasze prawa miłym dodatkiem. Dodatkiem do tego, co naprawdę niezbędne: argumentów, danych, badań, zasobów, organizacji, ludzi czy strategii — i tylko tym. Sądziłem, że nasze tożsamości mogą być przeźroczyste, a fakt, że często je cenzurujemy, nie jest kluczowym problemem. Byłem w błędzie. Walka o równość osób LGBT+ wymaga profesjonalizmu, ale to nie techniczny projekt. To próba zmiany głów i serc wielu, wielu ludzi, która może się udać wyłącznie, gdy my sami będziemy mieć absolutną pewność, że to, kim jesteśmy, jest dobre; absolutną pewność, że nigdy nie musimy ukrywać ani wycinać jakiejkolwiek części siebie. Wstyd, zmowy milczenia, szantaże emocjonalne – to wszystko narzędzia naszych przeciwników, którzy chcą nam odebrać głos i podmiotowość. Dla mnie duma to niezachwiane poczucie własnej wartości i zdolność stawiania granic tym, którzy chcą, by osoby LGBT+ zniknęły. Duma to wartość, która wzmacnia nas wszystkich i daje nam siłę nawet wtedy, gdy jesteśmy atakowani ze wszystkich stron. Potępski: Pride, czyli święto i urlop od Polski Kacper Potępski, transpłciowy aktywista, członek zarządu Federacji Znaki Równości, prowadzi aktywistyczne konto na Instagramie ( i Tiktoku (lewackitrans): Przez pierwszych kilka lat utożsamiania się ze społecznością LGBT nie czułem dumy. Wtedy myślałem, że jestem lesbijką, jakoś sobie żyję, moi rodzice nie muszą wiedzieć, a to, że wyjdę czasem na kawę z dziewczyną, to w zasadzie nic złego. Marsze Równości były okej, bo można było poznać nowych ludzi, ale generalnie — bez szału. Potem musiałem wyoutować się jako osoba transpłciowa i nieheteronormatywna. I wtedy zacząłem odczuwać powód do bycia dumnym. To nie jest tak, że nie zrobiłem nic wielkiego, bo, kurczę, właśnie zrobiłem. Przez kilkanaście lat przebijałem się przez mur przyzwyczajeń, norm i wychowania; gdy mówili nam, że mamy być jacyś, mamy wpasować się w ramki, mamy wyglądać tak, a nie inaczej i kogoś konkretnego kochać. Mam poczucie, że w pełni uwolniłem się od tego w ostatnim roku. W pandemii moje decyzje nie były warunkowane rodziną, pracą czy szkołą. Świat nie wychodził poza moją głowę. Okazało się, że udało mi się podważyć te normy u samych struktur. Dlaczego jeśli chcę być mężczyzną, to muszę być męskim mężczyzną? Nic z tych rzeczy — mogę chodzić w sukienkach i z pomalowanymi paznokciami i nikomu nic do tego. Jestem dumny z drogi, którą przeszedłem do akceptacji samego siebie. Cały Pride Month (Miesiąc Dumy) to takie długie, wesołe wspólne urodziny, gdy nie musisz słuchać o niczym, co złe na świecie. Wydarzenia w Polsce zmuszają do tego, by zrobić sobie choć miesiąc urlopu. Sarzyńska: Bycie sobą bez przepraszania Małgorzata Sarzyńska, jedna z bohaterek kampanii „Na wyciągnięcie ręki” przygotowanej przez KPH z okazji Pride Month, osoba queer i niebinarna, która na co dzień pracuje w reklamie: Duma chyba zawsze była dla tym samym. Duma to wolność. To pewność siebie i zabieranie przestrzeni. Istnienie głośno i na własnych zasadach. Bez tłumaczenia się czy przepraszania. Natomiast co zmieniło się przez lata, to czy ja sama żyję zgodnie z tym, do czego przekonywałam innych. Kiedy byłam młodsza i dopiero odkrywałam swoją tożsamość, nie byłam dumna, choć tak mi się wydawało. Otwarcie przyznawałam się do swojej orientacji, zabierałam głos w dyskusjach, chodziłam na protesty. Ale dopiero po latach zrozumiałam ile nosiłam w sobie wstydu i zinternalizowanej homofobii i transfobii. Właściwie całą swoją nastoletniość spędziłam na dopasowywaniu się do mainstreamu. Naginałam i upraszczałam swoją tożsamość, by nie wywoływać dyskomfortu u swojej rodziny czy przyjaciół. Byłam tak wdzięczna za podstawową tolerancję, że ignorowałam bardziej subtelne formy uprzedzeń. Pamiętam jak koleżanka skomentowała, “że nie wyglądam jak lesbijka, jestem przecież taka kobieca”. Podziękowałam jej. Nie mogłam się zdecydować czy jestem homo czy biseksualna, ale bałam się powiedzieć “nie wiem”. Spotykałam się z konwencjonalnie atrakcyjnymi osobami, aby moje związki były bardziej akceptowalne przez społeczeństwo. Ubierałam się w sposób tradycyjnie uznawany za kobiecy, bo nie chciałam być stereotypem. Dziś mam to wszystko gdzieś. Jeśli odczuwam jakiś wstyd, to dlatego, jak bardzo pozwalałam się upokarzać i jak bardzo mogłam skrzywdzić swoim zachowaniem inne osoby ze społeczności. Jestem niebinarna. Nie chcę brać hormonów, ale myślę nad rekonstrukcją klatki piersiowej. Mam na nodze tatuaż “dyke” (lesba). Używam żeńskiego imienia i zaimków, ale eksperymentuję z męskimi. Czasami zastanawiam się, czy jestem facetem. Mam wrażenie, że jestem w trakcie odkrywania swojej tożsamości płciowej. Nie dotarłam jeszcze do celu, i może nigdy do niego nie dotrę. Ale po raz pierwszy w życiu jestem z tym ok. Wręcz wydaje mi się to cudowne, że nie musimy jako ludzie być statyczni. Czasami nawet bliscy mi ludzie nie rozumieją, ale nie czuję już potrzeby tłumaczenia się z tego, kim jestem. Jeśli wydaje mi się, że ktoś ma dobre intencje, to chętnie o tym porozmawiam. Ale mam już dość upraszczania siebie i wciskania się w znane narracje, by być łatwiejszą do zaakceptowania. Chyba tym jest dla mnie duma. Czuję ją przede wszystkim wtedy, gdy jestem z innymi osobami queer. Nie miałam łatwego coming outu, dostałam sygnał od rodziców, że miłość i akceptacja to jest coś, na co trzeba sobie zasłużyć, a nie coś, co może być po prostu dane i jest podstawowym prawem. A więc czuję dumę, kiedy jestem wśród swojej społeczności. Bo moja historia nie jest wyjątkowa. Osób takich jak ja są miliony. Kiedy jestem na paradzie, w klubie albo spotykam się ze swoją wybraną rodziną, jestem z nas dumna. Że istniejemy i jesteśmy sobą. Mimo że wiele osób i instytucji tego nie chce. Jestem dumna, że nauczyliśmy się, lub wciąż uczymy się kochać przede wszystkim siebie, jak również innych. Bez wstydu i poczucia winy. Kocham swoją społeczność i czuję dumę, że jestem jej częścią. Kuc: Trzymanie się za ręce na ulicy to normalność Dominik Kuc, aktywista, koordynator Rankingu Szkół LGBTQ+: Dla mnie duma dziś to przede wszystkim otwarte i stanowcze przypominanie o swoich prawach. Niestety w ostatnim czasie, szczególnie podczas brutalnej kampanii prezydenckiej, osoby LGBTQ+ stały się jawnym obiektem dehumanizacji. Nie możemy na to pozwolić. Duma to ekspresja siebie, wolności, równości i różnorodności, ale też praw człowieka, które niestety stara się nam w tym kraju obecnie odebrać. Kiedyś myślałem, że bardzo szybko idziemy w kierunku równości i że ten stan prędzej czy później nastanie. Dziś wiem natomiast, że takie wartości jak prawa człowieka, prawa osób LGBTQ+ czy demokracja to procesy, o które należy nieustannie dbać. Ostatni rok pokazał dokładnie dlaczego. Czas zagrożenia pandemią stał się pretekstem do odbierania praw kobietom, odbierania człowieczeństwa osobom LGBTQ+, ograniczenia wolności zgromadzeń i zwiększenia brutalności policji. To powinno być ogromnym motywatorem, aby tę dumę, teraz szczególnie, pokazywać. Dla mnie osobiście, duma jest przypomnieniem o tym, że nie możemy mówić o „obnoszeniu się”. Bardzo często jesteśmy wtłaczani w rozmowę o tym, czy trzymanie się za ręce na ulicy to nie przesada. Duma i Pride Month przypominają mi, że nie, to nie jest przesada, to normalność. Maczuga: Radość i godność Kamil Maczuga, aktywista, współtwórca „Atlasu Nienawiści” – mapy dokumentującej przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał anty-LGBT Duma oznacza długą i niełatwą drogę do poznania siebie, swoich potrzeb i pragnień. To akceptacja każdej cząstki siebie. Duma jest radością, godnością i odwagą. Pozwala przeżyć swoje życie w zgodzie ze sobą. Anton Ambroziak Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.
Rekordy League of Legends ustalone przez profesjonalnych graczy. Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, który z graczy osiągnął największy wynik zebranych minionów, ile trwała najdłuższa gra, czy też kto dominuje pod względem Pentakilli, teraz się dowiecie. Najdłuższa gra: Jin Air GreenWings vs. SK Telecom T1 Czas trwania: 94 minuty 40 sekund Rekord został pobity w 2018
Duma to przedziwna sprawa. Przesadzona i bezpodstawna potrafi zniszczyć życie. Ale o tym mówi się często. Dzisiaj chcę podsunąć parę myśli ludziom, którzy zmagają się z kwestią odwrotną: jak być dumnym z siebie? Jak być dumnym z siebie? Ja vs inni Najlepsza duma to duma oparta o pewne podstawy. Niestety, bardzo popularnym problemem człowieka jest porównywanie się do innych. Każdy zawsze porównywał się do wszystkich, których potrafił znaleźć – tak już działa nasz mózg – i nigdy nie było inaczej. Ale w ostatnich latach trochę zmieniły się warunki tego “znajdywania”. Kiedyś sądziliśmy, że jesteśmy dobrzy w grę komputerową, bo byliśmy najlepsi w grupie kolegów. Teraz mamy internet. Możemy znaleźć wszystkich. Grupa, do której się porównujemy to cały świat. Jak sobie zepsuć humor? Człowiek zaczyna rysować, odpala DeviantArt i dowiaduje się, że są na świecie ludzie młodsi od niego o 20 lat a rysujący tak, że studio Ghibli wymięka. Nie bierze przy tym pod uwagę tysięcy zmiennych, przez które nie ma możliwości TAK NAPRAWDĘ dokonać rozsądnego porównania – przecież ci internetowi rysownicy wiodą zupełnie inne życia i mają zupełnie inne problemy. Człowiek odpoczywa sobie przy pizzy w piątkowy wieczór, odpala Facebooka i dowiaduje się, że paru jego znajomych właśnie biegnie nocny maraton a kolega z pracy kończy przygotować zdrową kolację. Nie bierze pod uwagę tego, że ci ludzie wrzucają do internetu bardzo skrupulatnie dobrane “fotosy” z życia, dzięki którym wypadają najlepiej. Człowiek cieszy się, że wykonał przez kwartał sporo niezłej pracy, rozmawia ze znajomym i dowiaduje się, że ten ktoś zdążył zwiedzić dwanaście krajów i opublikować dwie książki. Nie bierze pod uwagę faktu, że znajomy jest zawodowym, podróżującym pisarzem i technicznie rzecz biorąc nie ma w jego “wyczynie” niczego ponad normę. (Ale to akurat bardzo klasyczna odmiana problemu, obecna w ludzkich życiach od lat.) Porównujemy się z najlepszymi, porównujemy codzienność z “highlightami” innych żyć, porównujemy bezpodstawnie zupełnie różne kariery lub studia i nagle wszystko jest marne. Jeśli któraś z tych scenek brzmi znajomo, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wszyscy się z nimi zmagamy. A nie, czekaj, jednak mam dwie dobre wiadomości. Temat jest w stu procentach do ogarnięcia :) Po pierwsze – dla siebie Bardzo wierzę w to, że nie na wszystkim trzeba w życiu “zarobić”. Traktuję te słowa dosłownie. Wszędobylskie poradniki “jak zarobić na swojej pasji” całej rzeszy ludzi strasznie popsuły życia. Sam podejmując w zeszłym roku taki a nie inny temat szkoleń poświęciłem blisko 1/4 materiału na nauczenie ludzi jak rozróżniać, kiedy pasja “nadaje się” na pracę, a kiedy będzie zdrowo i sympatycznie zostawić ją w spokoju. Tak, by nigdy nie wyrosła ze swojej podstawowej funkcji: urozmaicania wieczorów. W pasji nie chodzi bowiem o to, by w niej być doskonałym. W pasji chodzi o to, by sprawiała radość. By była. Jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię rozwój – to się rozwijaj. Ale jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię relaks i malowanie drzewek – to po prostu maluj sobie drzewka. Co Cię obchodzi, że ktoś jest “lepszy”. To niech będzie. Jeśli interesujesz się realizowaniem swojej pasji – zapisz się na mój newsletter! Jak być dumnym z siebie? Po drugie – we własnym tempie Zauważyłem ostatnio taką zabawną zależność. Im bardziej sobie odbieram odpoczynek lub nagrody to tym bardziej potem prokrastynuję i kompulsywnie popadam w epizody strasznego niechcieja. Za to gdy regularnie dbam o odpoczynek i nie rozliczam siebie twardo ze słabszych chwil i np. obniżonego poziomu energii gdy jestem przeziębiony, w efekcie pracuję efektywnie niczym rozpędzona lokomotywa. Mam dobry humor, skuteczniej podejmuję decyzję, wolniej się męczę przy pracy umysłowej. Jestem w stanie więcej przyswoić i wymyślam lepsze rozwiązania problemów. Jeśli masz potrzebę odpocząć – odpocznij. Jeśli masz energię pracować – pracuj. Jeśli ktoś pracuje gdy Ty odpoczywasz – co z tego. To jego życie, niech sobie pracuje. Pewnie potem się położy, a Ty siądziesz do pracy :) Po trzecie – własne kryteria Powiem teraz coś super prostego, okej? Każde życie jest wyjątkowe i NAPRAWDĘ ciężko rozsądnie porównać do siebie historie dwóch ludzi. W zasadzie nigdy nie wiemy, jaką cenę ktoś zapłacił za to, że jest teraz taki oblatany w relacjach międzyludzkich. Pewnie przecierpiał więcej niż wynosi średnia krajowa. Nie wiemy też, ile ktoś oddał za swoją aktualną pozycję w karierze. Możliwe, że ma nadkruszone zdrowie, możliwe że nie spał dobrze od trzech lat. Serio. Bardzo wielu rzeczy jeszcze w życiu nie przeżyłem, ale dzięki mojej przedziwnej ścieżce zawodowej miałem przyjemność poznać naprawdę wielu ludzi. I żaden z nich, ani jeden, NIKT nie dostał czegoś, co ma “dobre” lub “wyjątkowe” w prezencie. Lub – trochę gorsza wersja – nie poznałem ani jednej osoby, która za coś, co przytrafiło się jej lub jemu szczęśliwie, potem nie przypłaciła zmartwieniami, zwątpieniem, stresem czy frustracją. Nie ma nic za darmo. Warto oceniać własne życie swoimi prywatnymi kryteriami oceny. Jeśli czas z bliskimi ma dla Ciebie wysoki priorytet to pamiętaj, że zazdrość wywołana czyimiś podróżami jest naprawdę powierzchowna. Jeśli zawsze marzyły Ci się podróże to nie warto panikować, że ktoś inny ma bliższe więzi z bliskimi. W życiu nie można mieć wszystkiego, więc jak się wie, co się chce, to potem jest prościej. Jeśli chcesz ustawić sobie dobre priorytety – postaram się pomóc! Zapraszam na newsletter. Po czwarte – zaburzone poczucie osiągnięć Bardzo szanuję czas. I swój, i innych. Jest jedynym nieodnawialnym zasobem w ludzkim życiu i staram się przy większości okazji dbać, by był wykorzystany dobrze. Nie mówię, że tylko na pracę. Na odpoczynek też. Ale jeśli mam wybór – to niech to będzie odpoczynek wysokiej jakości, nie coś durnego, czego nie będę pamiętał. Niech praca będzie ku czemuś ważnemu, a nie tylko za kasę, robiąc coś, czego nie będę szanował. Aby mądrzej podejmować duże decyzje bardzo lubię analizować przeszłość. Bez jakiejś strasznej szczegółowości a już na pewno bez ciężkiego kwestionowania wcześniejszych wyborów – ale tak ogółem, dla siebie. By na przykład zauważyć, czy jest jakaś prosta, automatyczna rzecz, którą robię, a która mi samemu przeszkadza najbardziej. By wychwycić wszystkie dziwne trendy lub zmiany zachowań, których z perspektywy codzienności zupełnie nie idzie dostrzec. To fajny proces. A zarazem, bez pudła, powód do poczucia dumy. Od trzech lat spędzam wieczór pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia w ten sam sposób. Czekam aż rodzina rozejdzie się na poobiednie drzemki i siadam do pracy. Otwieram wszystkie notesy, kalendarze, aplikacje do planowania projektów, foldery ze zdjęciami, bloga, YouTube’a oraz fotki na telefonie. Wszystko co potrafię znaleźć, a co może mi podpowiedzieć jak spędziłem jakąś chwilę. Lecę potem dzień po dniu, tydzień po tygodniu i wszystkie “większe wydarzenia” przepisuję sobie na osobną listę. I nagle się okazuje, że JASNA ANIELO, ile ja tego wszystkiego zrobiłem. Jak mówi znane powiedzenie: człowiek przecenia to, co może zrobić jednego dnia ale zupełnie nie docenia tego, co może zrobić w jeden rok. Nie spełniłem połowy moich oczekiwań względem samego siebie? Cholibka, no tak, ale zrobiłem pięć razy więcej rzeczy – tyle że innych! Teraz problemem nie jest to, że nie zrobiłem nic godnego samozadowolenia. Powstaje ciekawsza kwestia – zrobiłem inne rzeczy, niż planowałem. Ale to już jest coś, na czym można budować. Wyszło gorzej? Czemu? Wyszło lepiej? Czemu? Co mogę zrobić, by kolejny rok był dla mnie lepszy? Jak być dumnym z siebie? Wychodzę z założenia, że większość problemów z dumą z własnych osiągnięć, z dumą z samego siebie płynie z porównywania się do innych. Omówiłem teraz parę najbardziej podstawowych scenariuszy, w których zamiast na własne kryteria oceny podpatrujemy przez palce na życia ludzi dookoła – i bledniemy z przerażenia. To niepotrzebna reakcja, bo jak się naprawdę długo pogada z dowolną podziwianą osobą, to zawsze wyjdzie, że ona też ma swoje problemy. Że też się zmaga. Nie jesteśmy idealni. Ale wiesz co? W tym powszechnym braku ideałów jest coś pięknego. Dzięki niemu wszyscy jesteśmy tacy sami. Chcemy więcej znaczyć. Chcemy mieć przyjaciół. Chcemy móc ufać, chcemy rozmawiać, chcemy wysyłać ludziom fajne linki, choćby i o drugiej nad ranem. Chcemy robić rzeczy i potem czuć dumę, że je zrobiliśmy. Ja na przykład, pozwalam sobie na dumę, że wydałem e-booka. Starałem się, to było trudne, zajęło masę czasu i środków, a efekt jest porządny. I chcę się z tego cieszyć :) Wierzę, że porównywanie się do innych dodaje nam energii. Przykład z mojego życia: NIC mnie tak nie nakręca do roboty jak poczytanie o mistrzach mojego fachu. Wkurzam się wtedy lekko, bo chcę być im równy. A potem wyciskam z siebie siódme poty, by znaleźć się bliżej celu. Ale gdybym robił tylko to, byłbym wiecznie sfrustrowany. Przecież istnieją spore szanse, że nigdy nie będę tak dobry, jak oni. Dlatego czasem – co jakiś czas – pozwalam sobie na rozejrzenie się dookoła. Na spojrzenie do tyłu. Orientuję się wtedy, że przeszedłem już niezła drogę. Że jestem dalej w moim procesie, niż byłem rok temu. Cholibka – czasem jestem dalej niż byłem tydzień temu! Wtedy okazuje się, że choć droga przede mną nadal jest długa i trudna, to nagle zaczyna wydawać mi się “do zrobienia”. Skoro zaszedłem tutaj, to i dalej zajdę. I na krótki moment odczuwam dumę, że może nie robię rzeczy po nic. Że może jednak osiągam coś, co można nazwać wstępem do życiowego sukcesu. Potem ta duma oczywiście ustępuje nowej dawce frustracji, bo z leżenia na laurach jeszcze nikomu się nic nie udało ;) Warto jednak ją raz na jakiś czas poczuć. Obiecać coś sobie i potem to zrobić. Założyć pewną rzecz i potem ją wykonać. Popatrzeć na swój kalendarz i pomyśleć: “o kurczę, ile tego jest. A mi się wydawało, że przespałem ten kwartał.” Poczucie, że jesteście na dobrej drodze wypełniania własnych aspiracji to emocjonalny olej silnikowy, bez którego ciężko gdziekolwiek zajechać. Nawet jeśli frustracja lub potrzeba wzrostu ciągle dodaje Wam benzyny – każdy posiadacz samochodu wie, że samochód bez benzyny to co najwyżej sobie stanie w polu. Samochód bez oleju się zatrze i dopiero będzie bida. Dlatego moja dzisiejsza myśl dla Was jest wyjątkowo arogancka. Chcecie mieć siłę, by przez bardzo długi czas nie ustawać w dążeniu do realizacji swoich ambicji? Raz na jakiś czas klepnijcie sobie na wygodnym fotelu i zorientujcie się, że nie jest źle. Po takim odpoczynku wstanie na nogi i ruszenie, by było jeszcze lepiej, to czysta przyjemność. Ciao ,
Jednak inżynieria krajowa jest czymś, z czego można być dumnym, ponieważ to nasi inżynierowie wymyślili T-800 kilka dekad temu - traktor, który jest wymieniony w Księdze Rekordów Guinessa jako największa i najpotężniejsza jednostka tego typu na świecie. Omówimy to szczegółowo w artykule. Historia stworzeniaJade z Little Mix odpowiada Po co komu parady i tęczowa duma? W końcu hetero nie mają swojej dumy! O to zapytał na Instagramie jedną z członkiń Little Mix, Jade, jej fan. Co na to nasza sojuszniczka? "Ponieważ, na twoje szczęście, nie musiałeś doświadczać nienawiści, dyskryminacji i uprzedzeń za bycie "hetero". Społeczność LGBT musiała i wciąż musi walczyć o równe prawa na całym świecie. Więc bycie sobą i kochanie kogo chcesz jest z pewnością czymś, z czego można być niezwykle dumnym" - odpowiedziała gwiazdka. Dziewczyny z brytyjskiego girlsbandu Little Mix są naszymi sojuszniczkami od dawna, ale jedna z członkiń zespołu, Jade, dała nam powód, by lubić je jeszcze wzięło ostatnio udział w Manchester Pride, czym podzieliła się ze swo... ( Pozostało znaków: 1005 ) Ten artykuł został przeniesiony do archiwum Możesz uzystkać dostęp do wszystkich archiwalnych newsów i artykułów zostając abonentem usługi Przyjaciel Twoja opłata pomoże nam w utrzymaniu portalu
Ten niewiarygodny kamień milowy, który wyznaczyłeś, jest zdecydowanie czymś, z czego powinieneś być dumny przez wszystkie dni swojego życia. Wiem, że prawdziwe znaczenie życia nie dotyczy rzeczy materialnych, ale nadal jestem z ciebie całkowicie dumny, że możesz kupić ten nowy samochód / dom. Gratulacje!
Usiadłam w miejscu, które zawsze mnie wycisza. Nie jest to wzgórze z widokiem na morze ani biała ławeczka w ogrodzie. Jest to zwykłe krzesło, obok niewielki okrągły stolik ozdobiony niezwykłym obrusem z falbaną, obrusem wykonanym przez moją madre. Siedzę na balkonie o balustradzie od wewnątrz pomalowanej na uspokajającą zieleń. Wkoło kwiaty wszelkich barw. Widok, jak kto patrzy. Widzę bloki, widzę garaże, ale skupiam się na drzewach, trawie, niebie, śpiewie ptaków. Timmi właśnie dał mi znać, że chciałby okazać mi nieco miłości. No to piszę i jednocześnie tulę tego naszego ukochanego świrka. ☙❧ Zadałam sobie pytanie: z czego jestem dumna, z kogo duma mnie rozpiera... Jestem dumna z brata, który przygarnął Timmcia, obdarował go wielką miłością i opieką. Jestem dumna, że potrafię, widząc kropelkę deszczu po raz milionowy, ucieszyć się jej urodą. 'Przecież już to widziałaś, to nic nowego.' Z tego jestem dumna, że potrafię przyjrzeć się płatkom kwiatów i dostrzec ich delikatny blask. Nieważne ile razy już to widziałam, cieszę się, że mogę zobaczyć raz jeszcze. Może dlatego, iż wiem, że życia nie można traktować, jakby było za chwil parę takie pewne. Jestem dumna z siły mamy. Jestem dumna, iż mimo tego, że znów się nie udaje, nadal walczy. Jestem dumna z tego, jacy jesteśmy, z tego, że mamy taką więź między sobą. Jestem dumna z przyjaciółki najukochańszej, bo nigdy nie poddała się, walczyła razem ze mną i dzięki temu stworzyłyśmy coś nie do opisania. Jestem dumna z jej przemiany, bo 'urosła' jako człowiek naprawdę niesamowicie. No i pamiętaj Sylwinko moja, kocham Cię jeszcze bardziej, każdego dnia bardziej. Mogłabym tak pisać i pisać. Troszkę uroda przyrody mnie dziś dezorientuje. Chcę Wam coś powiedzieć: Jestem dumna, że stworzyliśmy tak zgraną blogową rodzinkę, że potrafimy się wesprzeć, wylać z siebie emocje, co wcale nie jest łatwe. Dumna jestem z Waszych prac, tekstów, zdjęć, siły, dzielenia się dobrem. Wiele się zmieniło od założenia tego bloga. Nadal usłyszę: 'No i co daje Ci ten blog, skoro nie zarabiasz na nim...' 'Jak to, co... wsparcie, poczucie spełnienia, przyjaźń, wspaniałych ludzi, którzy stali się mi bliscy, to ważniejsze od pieniędzy.' 'Może i tak, ale żyć z czegoś trzeba.' Słowa te wypowiedział ktoś mi bliski, kiedy miałam dwie prace, nie pełnoetatowe, ale to nie jest ważne. Pasje to cudowny dar, tak samo ważny, jak praca. Wiesz, z czego jestem jeszcze dumna, z tego, że czekam, by wrócić do tej pracy, że nie rezygnuję przy tym z marzeń i wytrwale do nich dążę. Trzymajcie moi drodzy kciuki, czekam na decyzję. Mnie praca kiblary radowała i z tego też jestem dumna. :) Muszę zaznaczyć, jestem dumna z osób walczących o swoje życie. Tych, którzy po raz setny upadają, lecz ciągle i szczerze walczą o siebie, przy tym pozostając dobrym dla innych.☙❧ Doceniam swoje życie, jestem z tego dumna, jestem wdzięczna. Posłuchaj, czy to nie jest ważniejsze niż drogie auto, ekskluzywna kiecka... Odwiedzam bloga dostrzegam śliczną, własnoręcznie wykonaną poduszkę. Już ją w wyobraźni widzę na ganku w wiklinowym krześle. Ganek z widokiem na morze i łąki, pomarzyć warto. Ta poduszka pozwoliła mi poczuć coś ważnego, moje marzenie. Nic nieświadoma, żyjąc sobie po swojemu, nie wiedziałam, że w tym czasie Bożenka do mnie właśnie pisze maila. Nie da się opisać moich emocji, ale chwila, w której czytałam ów mail była jak spełnione marzenie. Nie dam Ci tego, bo chcę coś w zamian. Podaruję Ci to, bo chcę Cię uszczęśliwić i tak właśnie postąpiła Bożenka. Z czego jestem dumna, z pięknego serca tej kobiety. Obdarowała mnie nie tylko tym cudem, obdarowała mnie miłością, czystym dobrem, siłą i wiarą, dziękuję.☙❧ Poznałam taką jedną szaloną dziewczynę Sady Sana. Niektórzy z Was wiedzą, że kiedyś chciałabym spróbować napisać książkę, a ta zacna dziewoja ją napisała. Miałyśmy się nawet spotkać, nie wypaliło, ale niech wreszcie się uda, won wirusie! Także, droga Sady. Nie, nie powiedziałabym, że jest to Twoja pierwsza książka. Poczułam dumę, czułam, że włożyłaś w każde zdanie całe swoje serce. Jest to dla mnie książka, która pozwoliła mi lepiej zrozumieć samą siebie, swoje wybory sprzed paru lat. Zrozumiałam życie nieco bardziej. Polubiłam bohaterów. Jagoda ma wiele ze mną wspólnego. Michał jest tak nieidealny, a zarazem niesamowicie przepełniony miłością. Życie nie jest łatwe, co szczerze ukazujesz. Życie jest również pełne piękna. Moim zdaniem idealnie ukazałaś, czym jest życie. Końcówka mnie na maksa zaskoczyła, co nie jest łatwe, a więc brawo. :) Jestem dumna z Ciebie, z Twojej książki. Stoi na półce moja 'Sek(s) ta' i jest dla mnie symbolem spełnionego marzenia. Przemiło spędziłam czas, wiele wyniosłam z książki, wiele uświadomiłam, dziękuję. Życie ma wiele barw. Czasami zaprowadzić może w ciemne miejsca 'bez wyjścia'. Naprawdę, jeśli w Twoim życiu jasnych barw jest dużo więcej niż tych ciemnych, CELEBRUJ. Nie bądź głupcem, celebruj boś szczęściarzem. To jedna z tych nauk, którą książka ta pozwala dużo lepiej zrozumieć, polecam szczerze.☙❧ Jeszcze o jednej kobiecie napisać wręcz muszę. Los złączył nasze drogi, podarował mi bratnią duszę. Ona wierzy we mnie, wierzy w moje marzenia, zawsze mnie wspiera. Namawia, bym wreszcie spróbowała napisać książkę. Ukazuje, czym ją przekonuję, iż powinnam spróbować. Czasami nie wiemy, że słowem potrafimy kogoś tak mocno uszczęśliwić, ona mi to za każdym razem bezpośrednio ukazuje. 'No dobra, spróbuję'- ugięłam się. Trzeba kupić zeszyt i zwyczajnie zacząć. Kupiłam, przesłałam Agusi zdjęcie. Obie wiedziałyśmy, że okładki z ustami mnie zbyt nie zainspirują, no ale cóż, pisać mogę, a to najważniejsze. Patrzyłam na te okładki, jakoś tak bez przekonania, nie wiedziałam, że w tym czasie Agusia działa. Poszła poszukać odpowiedniego zeszytu: 'Fiolet, musi być fiolet.' Kupiła, ozdobiła, oddała cząstkę siebie. W środku była zakładka i słowa, słowa, które pozostawiłam dla siebie. Pamiętam, usiadłyśmy na ławce w parku, nagle ona podarowała mi prezent, kolejny raz pokazała, że wierzy we mnie. Nawet długopis do mnie dopasowała. hehe Pamiętam swoją reakcję, w mig świat stał się bardziej kolorowy. Znam Agusię prywatnie, uwierzcie mi, jest ona kobietą wspaniałą, silną, zwariowaną, ma naprawdę dobre serce. Wiesz co Aguś, nie jesteśmy tylko koleżankami, już stałyśmy się przyjaciółkami z młodym stażem. Czuję, że przyjaźń ta będzie przez nas obie umacniana. Dumna jestem z Ciebie, Ty wiesz dlaczego. 🙕 To nie wszystko kochani. Wiecie, co jest jeszcze niesamowite, fakt, że ja wiem, że docenicie te moje pisanie, że docenicie kobiety, o których piszę, że wzajemnie się doceniamy i to sobie okazujemy. Jestem z Nas dumna. Dziękuję, bo mam za co! 🙑
Wiele lat temu Huawei był królem wśród producentów OEM smartfonów zarówno w Chinach, jak iw Europie. Z fantastycznymi urządzeniami wyposażonymi w wysokiej jakości sprzęt i przyzwoitą
-społeczeństwo kreuje normy moralne -normy moralne są tworzone dla większości, mają ułatwiać życie w wielkich skupiskach -w ramach norm moralnych nie powinna się mieścić, akceptacja dla tego co nie jest zdrowe fizycznie i psychicznie, problematyczne, dajce zły przykład, prowadzące do rozchwiania i rozterek, brzemienne w skutkach dla jednostki jaki i dla społeczności -środowiska LGBT próbują przesunąć okno Overtona czyli poprzez ciągłe maglowanie tematu przyzwyczaić nas do LGBT i wszelkich parafilii -koncerny kalkulują sobie ryzyko reklam LGBT i wliczają w to efekt skandali -punkt widzenia LGBR jest odmienny od normalnych hetero i zawsze będzie -punkt widzenia BI i para którzy nie mają zaburzeń pomiędzy płciowych też będzie odmienny -co ze śmiesznym fenomenem SUPER STRIGHT?
Lyssna till Z Czego Warto Być Dumnym - Odcinek 76 och eighty-six mer episoder från Podcast Nie Będąc Sobą | Motywacja | Rozwój Osobisty gratis! Inga prenumerationer eller installationer behövs.Z czego jesteś dumny? Na pierwszy rzut oka, pytanie nie wydaje się być skomplikowane. Proponuję jednak, by je przemyśleć i głębiej wniknąć w jego prostotę. Co to jest duma? Według mnie, jest to uczucie, które przepełnia duszę i serce wtedy, gdy coś nam lub innym, ważnym dla nas osobom, się udaje. Rodzice często bywają dumni ze swoich dzieci, gdy te pierwszy raz idą do szkoły lub gdy zdobędą pierwsze miejsce w konkursie tanecznym. Duma kojarzy nam się z czymś pozytywnym. Czy należy być dumnym z siebie? Czy to już nie zakrawa o pychę? Znaczna część ludzi twierdzi, że jeśli jest się dumnym z samego siebie, to jest z nami coś nie tak. Dlaczego w naszym społeczeństwie duma, samozadowolenie i radość z naszych własnych osiągnięć jest czymś złym i niemile widzianym? Jednym z czynników może być zazdrość. Inni ludzie zazdroszczą nam naszych sukcesów, tego, że wierzymy w siebie lub tego, że jesteśmy z siebie dumni. Mówią wtedy o przechwalaniu się, zadzieraniu nosa, a przecież każdy człowiek powinien znać swoją wartość i kochać siebie. Samoakceptacja i samozadowolenie jest kluczem do sukcesu. Duma jest jej wynikiem. Ja na przykład jestem dumna z siebie dlatego, że w końcu po kilku latach przemyśleń i kotłowanie się tych myśli w głowie, postanowiłam zacząć pisać nie tylko do szuflady. Mam wzloty i upadki, spotykają mnie złe i dobre komentarze, ja mimo wszystko jestem z siebie zadowolona i gratuluje sobie odwagi. Codziennie pielęgnuję pozytywne rozmowy z samą sobą, to dodaje mi siły i pewności siebie. Duma rozpiera mnie również, gdy pomyślę o tym, że niedługo minie rok, gdy zaczęłam całkiem nową pracę i nawet nieźle sobie w niej radzę. Praca z dziećmi nie jest łatwa, jednak jest niezmiernie satysfakcjonująca. Można być dla nich wzorem, oparciem, dobrym słowem, zachętą. Można im pokazać, jak zacząć życie tak, by być z niego zadowolonym. Kocham swoją pracę i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Dumnym można być również z mamy, taty, siostry czy chłopaka. Ja jestem dumna z każdego z osobna. Z mamy, gdyż jest najsilniejszą kobietą jaką do tej pory poznałam. Z taty, gdyż bez słowa narzekania robi to na co się zdecydował. Z siostry, bo to właśnie ona ciągnie dwa kierunki studiów na raz i całkiem dobrze sobie z tym radzi. Z chłopaka, gdyż to właśnie on pracuje w tygodniu, a studiuje w weekendy. Nie ma czasu na odpoczynek, a mimo to nie rezygnuje, bo wie, że to wszystko zaprocentuje w postaci lepszego jutra. Można być dumnym z czynów, ale też z ludzi po prostu za to jakimi są. Za to, że są dobrzy, uczciwi, przyznający się do błędów. Duma wymaga odwagi i miłości- pamiętajcie o tym.Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne. Wyrafinowanie duchowe naszego inteligentnego ogółu, jakkolwiek zupełnie zrozumiałe, gdy zważamy wszystkie jego źródła, przy bliższym zastanowieniu jest i smutne, i śmieszne zarazem.“Zadowolenie z życia to i tak więcej, niż większość ludzi jest w stanie osiągnąć.” – Sarah-Kate Lynch Jest piątkowe popołudnie. Możemy powiedzieć, że nasz tydzień, a przynajmniej czas pracy, właśnie się skończył. Odczuwasz satysfakcję na myśl o tym, co udało Ci się zrobić i osiągnąć przez ostatnie 5 dni? Czy raczej wciąż uważasz, że można to było zrobić lepiej, szybciej i piękniej? Z czego jesteś dumna? To pytanie celowo skierowałam do kobiet, bo mam wrażenie, że bardzo lubimy sobie ujmować. Nawet jeśli udaje nam się w życiu osiągnąć coś absolutnie wspaniałego, wmawiamy sobie, że to wyszło jakoś przypadkiem. Lub że każdy mógłby sobie z tym bez problemu poradzić. Albo też rozdrabniamy swoje osiągnięcie i stwierdzamy, że to wcale nie my to zrobiłyśmy, ale pomogły nam osoby, które spotkałyśmy na drodze. Owszem, często sukces jest w dużej mierze wynikiem pomocy innych, bliskich czy po prostu otoczenia. Jednak nie oszukujmy się – o tych samych ludzi ociera się codziennie wiele osób. Jednak to właśnie Tobie udało się osiągnąć sukces. Czy to o czymś nie świadczy? Dlaczego nie doceniamy własnych sukcesów? Szczerze mówiąc – sama często się nad tym zastanawiam. I zawsze dochodzę do wniosku, że nie ma tu uniwersalnej zasady. Na pewno część ludzi po prostu żyje z dnia na dzień i nie przywiązuje wagi do swoich osiągnięć. Żyją, bo żyją, a wszystko przemija jakoś obok i bez ich udziału. Katastrofy i inne mniejsze lub większe nieprzyjemności pamiętają, bo nie da się wobec nich przejść obojętnie w wypadku kiedy dotykają ich osobiście. Ale o sukcesach nie myślą. Osobna grupa to osoby niesamowicie ambitne, które stawiają przed sobą ogromne cele i wymagają od siebie naprawdę dużo. Postrzegają zwycięstwo jako rzeczy wielkie i podniosłe, a nie są dumni z udanej prezentacji, spełnionego marzenia, czy tego, że tym razem udało się nie przypalić zupy. To bardzo źle. Jeszcze inna sprawa to fakt, że wielu osobom brakuje wiary w to, że to co zrobiły jest wartościowe i po prostu fajne. Nie doceniają swoich sukcesów, umniejszają sobie i szybciutko puszczają wszystko w niepamięć. Skromności mamy aż nadto. Mówi się, że podróże kształcą. I o ile mnie nie uczą geografii czy historii, o tyle mówią wiele o ludziach. I pozwalają przeglądać się w innych jak w lustrze. Pisałam Wam kiedyś, że przez pewien czas studiowałam w Hiszpanii, potem w Danii i na tej podstawie mogę stwierdzić, że jako naród jesteśmy naprawdę skromni. Nie doceniamy swoich osiągnięć ani na poziomie jednostki, ani całej społeczności – rzadko zdarza nam się mówić, że polskie produkty są najlepsze, a polscy sportowcy niepokonani. O rządzie już nawet nie wspomnę. Skromność jest cechą pożądaną. Jednak duma i radość z osiągnięć jest niemniej ważna. Skromność a świadomość swoich mocnych cech, to dwa różne pojęcia. Mały sukces, duża motywacja. Moim zdaniem nie ma nic bardziej motywującego, niż fakt, że coś nam się udało. Owszem, wiele dobra i nauki wynosi się również z popełnianych błędów, ale czerpanie motywacji z porażki, często wymaga od nas szlifowania tej umiejętności. Z sukcesu zaś, cieszymy się mimowolnie. Jednak pod nazwą sukces, wcale nie musi się kryć coś ogromnego. Sukcesem może być to, że zdążyłyśmy na czas do pracy, a często zdarza nam się spóźniać. Albo zebrałyśmy się na odwagę i zadzwoniłyśmy gdzie trzeba, zamiast jak zawsze pisać maila. Lub też udało na się migiem posprzątać dom, bo wykorzystałyśmy kilka prostych sposobów na to, by dom sam utrzymywał się w czystości. Powodów do dumy jest mnóstwo, trzeba tylko umieć je dostrzegać. To z czego jesteś dumna? Skoro mamy już ten piątek, albo jakikolwiek inny dzień, to śmiało możemy sobie podsumowywać i najzwyczajniej w świecie się cieszyć :) Co w tym tygodniu zrobiłaś fajnego? Czym chciałabyś się pochwalić? Pochwal się sobą i swoim osiągnięciem. Napisz w komentarzu z czego jesteś dumna. I wcale nie musi to być osiągnięcie na miarę wynalezienia penicyliny, a najzwyklejsza pierdoła, która w ludzki sposób po prostu cieszy. Większość z tych rzeczy, to osobiste, małe sukcesy, którymi chcemy cieszyć swoje myśli. I to w zupełności wystarczy. Nawet jeśli nikt inny oprócz nas ich nie dostrzeże to… w sumie to co z tego? Nic nie stoi na przeszkodzie, by samodzielnie czerpać z nich satysfakcję. Ja sama w tym tygodniu jestem dumna: z tego, że nie oskalpowałam mężczyzna jak zgubił kartę ;) z tego, że udało mi się logistycznie dopiąć weekendowe jogowe warsztaty, mimo wypadu do Pragi i sporadycznego, bardzo słabego wifi z tego, że udało mi się dziś odbyć fajną rozmowę z szalenie inspirującą kobietą, czego efekty zobaczycie za jakiś (pewnie dłuższy czas) z tego, że przed wyjazdem byłam o krok od przeziębienia, a jakoś udało mi się je okiełznać z tego, że po występie w PNŚ posłuchałam rady mężczyznowej babci, o tym że “co se człowiek odpocznie, to jego” i po prostu odpoczęłam z tego, że ustawiłam sobie swoje popiersie ;) jako zdjęcie tytułowe we wpisie, choć bardzo długo się nad tym zastanawiałam z tego, że w Polsce mamy naprawdę wspaniałe drogi, o czym przekonałam się na zasadzie porównania, podczas wizyty w Czechach Niby głupoty. Ale przecież to z nich składa się całe nasze życie. A Ty? Z czego jesteś dumna? Podziel się koniecznie w komentarzu :)W tym tygodniu pobiłam swój życiowy rekord, ale nic z czego można być dumnym. Już od dłuższego czasu czuję spadek kondycji, spowodowany 298. CHADowa jaLiczba postów: 1,031 Liczba wątków: 7 Dołączył: Reputacja: 0 Zastanawiałem się ostatnio czy stwierdzenie "Jestem dumny z bycia Polakiem" albo "jestem dumny z białego koloru skóry" ma jakiś sens. Nie chodzi mi tutaj bynajmniej o kwestię patriotyzmu czy rasowości lecz samo pojęcie "dumy" i tego z czego w ogóle można być dumnym. Na przykład moim zdaniem dumnym można być z rzeczy, na które sami mamy wpływ, rzeczy, których dokonaliśmy sami. Na przykład można być dumnym z dostania sie na studia czy wygrania zawodów sportowych. Można być też dumnym z własnych dzieci, ponieważ i my mieliśmy wkład w ich sukces odpowiednio je wychowując. Dla mnie "jestem dumny z bycia Polakiem" to trochę tak samo jak "jestem dumnyz tego, że mam włosy na glowie" albo "jestem dumny z tego, że mam dwie ręce". Jakoś nie mogę sobie tego poukładać w głowie i może to głupi temat, ale co o tym sądzicie? Liczba postów: 1,477 Liczba wątków: 28 Dołączył: Reputacja: 0 Myślę podobnie. Nie ma co być dumnemu z tego jakim sie urodziło, tylko z tego co sie osiągnęło w życiu. Ciekawe co na ten temat chłopaki z NOP ( :] ) "NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI, JESTEM TYLKO JA" Liczba postów: 5,508 Liczba wątków: 41 Dołączył: Reputacja: 26 Płeć: mężczyzna Też sie z wami zgadzam. Jak można być dumnym z czegoś do czego nawet nie przyłożyło się ręki? Gdyby każdy Polak byłby Polakiem z wyboru to tylko wtedy mógłby mówić ze jest z tego dumny (a z czego miałby byc dumny to już inna kwestia :? ). EH Dumnym być można z wiedzy (ew. wielkich cycyków/wacka). Liczba postów: 291 Liczba wątków: 10 Dołączył: Reputacja: 0 To bardzo ciekawy wątek. Być dumnym. Przypadek skrajny: "Jestem dumny z bycia białym" jest tutaj wyznacznikiem całego chyba problemu. Bo nawet zostawiając wszelkiej maści KKK, zostaje nam cała liczba wszystkich tych, którzy myślą podobnie, a w KKK nie są. Ale wystarczy zadać im wówczas pytanie: dlaczego? Być dumnym z bycia białym, to być idiotą. Tak samo jak być dumnym z tego, że jest się czarnym. Wiesz, wydaje mi się, że to rozważania na wiele godzin. Liczba postów: 20,793 Liczba wątków: 236 Dołączył: Reputacja: 1,149 Płeć: mężczyzna Wyznanie: Schabizm-kaszankizm Cytat:Na przykład moim zdaniem dumnym można być z rzeczy, na które sami mamy wpływ, rzeczy, których dokonaliśmy sami. Mam takie samo zdanie na ten mnie "jestem dumny z bycia Polakiem" to trochę tak samo jak "jestem dumnyz tego, że mam włosy na glowie" albo "jestem dumny z tego, że mam dwie ręce". Tak, to jest bez sensu. Tak samo w przypadku zdania: "wstydzę się, że jestem Polakiem". Wg mnie nie ma tu powodu ani do dumy ani do wstydu. --- Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. Nietzsche Liczba postów: 416 Liczba wątków: 5 Dołączył: Reputacja: 0 Cytat:Dla mnie "jestem dumny z bycia Polakiem" to trochę tak samo jak "jestem dumnyz tego, że mam włosy na glowie" albo "jestem dumny z tego, że mam dwie ręce". Seneownie można powiedzieć jestem dumny z moich polskich przodków, którzy walczyli w powstaniach, z polskich naukowców, kompozytorów itd Liczba postów: 20,793 Liczba wątków: 236 Dołączył: Reputacja: 1,149 Płeć: mężczyzna Wyznanie: Schabizm-kaszankizm Tak. Mogę być dumny z tego, że moi dziadkowie działali przeciw Hitlerowi, że moja babcia ukryła rodzinę Żydów (po prostu z tego, że postępowali dobrze) itp... --- Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. Nietzsche Liczba postów: 43 Liczba wątków: 1 Dołączył: Reputacja: 0 dGrey napisał(a):Myślę podobnie. Nie ma co być dumnemu z tego jakim sie urodziło, tylko z tego co sie osiągnęło w życiu. Mnie najbardziej wku*wia, ze w Polsce ktos zalozy koszulke s polskim godlem lub wywiesi flage za okno to jest odbierany przez wiekszosc za nacjonaliste lub wszechpolaka. Na zachodzie, na przyklad USA dzieci w podstawowce przed rozpoczeciem lekcji odmawiaja hymn narodu, klada reke na piersi a glowy kieruja ku fladze. Chyba w kazdym innym kraju patriotyzm jest jak najbardziej normalny tylko nie tu, bo tu ludzie wola chwalic cudze a wlasnego sie wstydza...chociaz dobrze nawet nie znaja. Nie ma co byc dumnemu z tego jakim sie urodzilo? Moze nie, ale napewno KIM sie urodzilo. Polska (narod) to nie tylko kawałek ziemi oraz rząd. To przodkowie, ktorzy umierali na polu bitwy z duma i podniesiona glowa, abysmy my wszyscy mieli gdzie życ. To najwazniejsze. I chcac, nie chcac szacunek takim osobom sie nalezy zawsze. Poza tym mamy wspaniala kulture, jezyk, zabytki, nalezy tez pamietac ilu wielkich polakow bylo na swiecie (kopernik, jp2, pilsudzki). A co do osiagniec zyciowych, to gdzie cos osiagnales? Studiow sam nie skonczysz, ani jakis osiagniec sportowych nie osiagniesz bez wykladowcow, trenerow, ludzi ktorzy ksztalca cie wlasnie w tym kraju, ktory daje ci jakas mozliwosc edykacji Liczba postów: 1,031 Liczba wątków: 7 Dołączył: Reputacja: 0 Zygmuncie, miałem już napisaną odpowiedź na Twój cały post, ale jednak dam sobie spokój.. ja po prostu nie czuję tych wielce podiosłych i wzniosłych patriotycznych klimatów. Jacek napisał(a):Tak. Mogę być dumny z tego, że moi dziadkowie działali przeciw Hitlerowi, że moja babcia ukryła rodzinę Żydów (po prostu z tego, że postępowali dobrze) itp...No właśnie i tu jest taki moment, że musze zadać pytanie. A czy jesteś dumny i Dany też np. z tego, że niespokrewnieni z Wami ludzie zginęli z "uniesioną głową na polu chwały, przelewając krew w imię ojczyzny i narodu"...? To też nie jest żadna Wasza zasługa ani wkład, więc czy jesteście dumni z takich rzeczy? Liczba postów: 43 Liczba wątków: 1 Dołączył: Reputacja: 0 Cytat:"uniesioną głową na polu chwały, przelewając krew w imię ojczyzny i narodu"...? To też nie jest żadna Wasza zasługa ani wkład, więc czy jesteście dumni z takich rzeczy? mozna inaczej to odebrac - z uniesiona glowa w obronie rodziny i bliskich? to nie nasz wklad, to ich.. ktory im zawdzieczamy. Ludzi dzieki ktorym teraz nie nosisz na przyklad imienia Helmut albo Hans. Latwo jest spierdolic za granice w razie wojny i zostawic wszystko co sie ma. Dlatego bardzo szanuje ludzi ktorzy poswiecaja siebie dla innych, ktorzy potrafia walczyc o swoje. Liczba postów: 1,031 Liczba wątków: 7 Dołączył: Reputacja: 0 Teraz może zadam bardzo niepopularne pytanie, ale je zadam, czy nie wydaje Ci się, że ci wszyscy bohaterowie w rzeczywistości nie przelewali krwi po to, żeby teraz w roku 2006 Tobie się żyło lepiej i żebyś mógł mieć na imię inaczej niz Hans i mówić po poslku a nie po niemiecku, ale walczyli w obronie swojego własnego interesu i swojego własnego nosa- to był jakby ich obowiązek, albo inaczej: zwykła reakcja obronna, na to, że ktoś chce mi coś odebrać, odebrać dom, odebrać wolność, zabić rodzinę. Ale rodzinę tego bohatera, dom tego bogatera, zdrowie tego bohatera, a nie zdrowie Twoje czy moje. Ja nie jestem patriotą ale gdyby mi tu jakiś szkop przyjechał z armatą to bym walczył nie dlatego, żeby być romantycznym bohaterem, ale żeby bronić swojego dobytku. To wszystko. Ci co pouciekali za granicę to ja ich rozumiem, też reakcja obronna- ucieczka. Zwierzę jakim jest też człowiek albo ucieka albo wystawia kły (karabin) w czasie zagrożenia i nie po to, żeby walczyć w interesie obcego stada ale w interesie tylko swoim. Wysłano po 1 minucie 54 sekundach: Czy pojęcie "walki za ojczyznę" nie jest pustym symbolem? Ja tylko pytam. Zygmuncie a czemu mam być dumny z bycia Polakiem skoro nie znosze mentalności polskiego społeczeństwa? juzew może nie w pełni ale zgadzam się z Tobą... :wink: Liczba postów: 9,700 Liczba wątków: 56 Dołączył: Reputacja: 0 Zygmunt_Hajzer napisał(a):Mnie najbardziej wku*wia, ze w Polsce ktos zalozy koszulke s polskim godlem lub wywiesi flage za okno to jest odbierany przez wiekszosc za nacjonaliste lub wszechpolaka. Naprawde to cie wku*wia "najbardziej"? Dziwne masz priorytety, mozesz je wymienic? Na szczycie Polska, Narod a dalej? Cytat: Na zachodzie, na przyklad USA dzieci w podstawowce przed rozpoczeciem lekcji odmawiaja hymn narodu, klada reke na piersi a glowy kieruja ku fladze. Chyba w kazdym innym kraju patriotyzm jest jak najbardziej normalny tylko nie tu, bo tu ludzie wola chwalic cudze a wlasnego sie wstydza... Sam cudze chwalisz wlasnie. Cytat: Polska (narod) to nie tylko kawałek ziemi oraz rząd. Polska to tez ja. Dobre haslo na koszulke. Cytat: Poza tym mamy wspaniala kulture, jezyk, zabytki, nalezy tez pamietac ilu wielkich polakow bylo na swiecie (kopernik, jp2, pilsudzki). Polska nie polska jak dobre to mi sie podoba jak nie to nie. Nie uwazam ze kultura Polska jest dobra bo jest Polska. Cytat: A co do osiagniec zyciowych, to gdzie cos osiagnales? Studiow sam nie skonczysz, ani jakis osiagniec sportowych nie osiagniesz bez wykladowcow, trenerow, ludzi ktorzy ksztalca cie wlasnie w tym kraju, ktory daje ci jakas mozliwosc edykacji Demagogia. A podatki ktore placi moj ojciec, matka, siostra, babka, ciotka, sasiad, dentysta i wreszcie ja to niby co? Kto niby funduje panstwowa edukacje i oplaca trenerow? Giertych? Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran) Liczba postów: 43 Liczba wątków: 1 Dołączył: Reputacja: 0 juzew napisał(a):Ale rodzinę tego bohatera, dom tego bogatera, zdrowie tego bohatera, a nie zdrowie Twoje czy moje. Ale to nasi przodkowie. Nie mowie tylko o II wojnie, ale tez o czasach starozytnych tez. Prawie kazdy byl wtedy wojem. quote="Kilgore Trout"]Cytat: Polska (narod) to nie tylko kawałek ziemi oraz rząd. Polska to tez ja. Dobre haslo na koszulke. [/quote] Polska to my Trout napisał(a):Demagogia. A podatki ktore placi moj ojciec, matka, siostra, babka, ciotka, sasiad, dentysta i wreszcie ja to niby co? Kto niby funduje panstwowa edukacje i oplaca trenerow? Giertych? To my wszystko oplacamy i tworzymy kraj. I wlasnei to mialem na mysli, ze narod to nie tylko ziemia czy rzad, ale przedewszyskim ludzie, my. Liczba postów: 416 Liczba wątków: 5 Dołączył: Reputacja: 0 juzew napisał(a):Teraz może zadam bardzo niepopularne pytanie, ale je zadam, czy nie wydaje Ci się, że ci wszyscy bohaterowie w rzeczywistości nie przelewali krwi po to, żeby teraz w roku 2006 Tobie się żyło lepiej i żebyś mógł mieć na imię inaczej niz Hans i mówić po poslku a nie po niemiecku, ale walczyli w obronie swojego własnego interesu i swojego własnego nosaPrzecież mogli walczyć z obu napisał(a):Czy pojęcie "walki za ojczyznę" nie jest pustym symbolem? Ja tylko jest bo ta walka gwarantuje przetrwanie napisał(a):a czemu mam być dumny z bycia Polakiem skoro nie znosze mentalności polskiego społeczeństwa?Chcesz jesteś dumny nie chcesz nie jesteś. Cała kwestia :wink: Liczba postów: 20,793 Liczba wątków: 236 Dołączył: Reputacja: 1,149 Płeć: mężczyzna Wyznanie: Schabizm-kaszankizm Sinner napisał(a):nie znosze mentalności polskiego społeczeństwa? Znasz mentalność polskiego społeczeństwa? Gratulacje, możesz ją przedstawić? Bo mi się zawsze wydawało, że na społeczeństwo składają się różni ludzie o różnych poglądach i różnych mentalnościach. Wysłano po 5 minutach 16 sekundach:Zygmunt napisał(a):Mnie najbardziej wku*wia, ze w Polsce ktos zalozy koszulke s polskim godlem lub wywiesi flage za okno to jest odbierany przez wiekszosc za nacjonaliste lub wszechpolaka. No bo oni stworzyli niestety taki stereotyp. Tak samo jak lewica stworzyła taki, ze kazdy ateista musi być lewicowcem (przez co ja cierpię ) --- Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. Nietzsche Jestem dumny z tego że poskromiłem własną dume :wink: . Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future. Jacek napisał(a):Znasz mentalność polskiego społeczeństwa? Gratulacje, możesz ją przedstawić? Bo mi się zawsze wydawało, że na społeczeństwo składają się różni ludzie o różnych poglądach i różnych źle Ci się wydawało. Jeśli nie potrafisz dostrzec cech charakterystycznych dla wiekszości polskiego społeczeństwa lub dla każdego innego, to Ci bardzo wspołczuje. Polska mentalność to "katofaszyzm" i nietolerancja. Liczba postów: 416 Liczba wątków: 5 Dołączył: Reputacja: 0 sinner napisał(a):Polska mentalność to "katofaszyzm" i zależy to też od regionu, bo umnie katofaszyzmu nie ma.
20 views, 3 likes, 1 loves, 1 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Baszta - Dominikańskie Duszpasterstwo Młodzieży w Jarosławiu: tydzień #4 - w końcu normalnie Genialna robota przy Cudach
Z polskiej żywności można być dumnym, z sukcesem konkuruje ona na rynkach światowych z żywnością z innych krajów - powiedział podczas gali AgroLigi 2014 prezydent Bronisław Komorowski. Z polskiej żywności można być dumnym, z sukcesem konkuruje ona na rynkach światowych z żywnością z innych krajów - powiedział podczas gali AgroLigi 2014 prezydent Bronisław Komorowski. Celem konkursu AgroLiga jest promocja rolników oraz firm potrafiących produkować bardzo dobre wyroby na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Konkurs organizowany jest na szczeblu wojewódzkim przez Wojewódzkie Ośrodki Doradztwa Rolniczego, zaś na szczeblu krajowym – przez Redakcję Audycji Rolnych Programu 1 TVP we współpracy ze Stowarzyszeniem AgroBiznesKlub. Mistrzem krajowym AgroLigi 2014 w kategorii Rolnicy zostali: Barbara i Ryszard Grzesik, którzy prowadzą blisko 20-hekatorową szkółkę roślin ozdobnych Eko-Garten w Lipnicy Górnej w Małopolsce. Mistrzem krajowym w kategorii Firmy została firma Nowalijka Piotr Wychowałek z Piotrkowa Trybunalskiego. To jedno z największych przedsiębiorstw w branży owocowo-warzywnej w Polsce, od niedawna produkuje warzywa w najnowocześniejszej w Europie szklarni z uprawą hydroponiczną wykorzystującą wodę deszczową bez użycia pestycydów. Prezydent powiedział, że nagrody AgroLigi to forma docenienia dokonań całego środowiska producentów i przetwórców rolno-spożywczych, jak i całego wysiłku szeroko pojętej polskiej wsi. "Jest co pokazywać w zakresie osiągnięć polskiego rolnictwa, polskiego przemysłu rolno-spożywczego i przetwórstwa. Jest co pokazywać i jest z czego być dumnym, jeśli widzi się polską żywność na rynkach europejskich i rynkach światowych jako konkurującą skutecznie i z sukcesem z żywnością i przetwórstwem z innych krajów" - powiedział Komorowski. Zdaniem prezydenta to nie tylko cieszy, ale i buduje nadzieję na przyszłość, iż zdołamy wspólnym wysiłkiem utrzymać ofensywę polskiej żywności. PAP
Według autorki polski Kościół jest zacofany , anachroniczny i nieprzystający do współczesnych czasów. Szczególnie w porównaniu z Kościołami na Zachodzie, które już mocno podporządkowały się jedynie słusznej lewackiej ideologii.
- Było bardzo dużo solidarności i serca. Dzięki temu zrobiliśmy wynik, który daje nam w rewanżu prawdziwą szansę - tak trener Tomasz Kaczmarek ocenił remis 0:0 Lechii Gdańsk w wyjazdowym spotkaniu z Rapidem Wiedeń. Starcie, które rozstrzygnie o tym, która z tych drużyn awansuje do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, rozpocznie się 28 lipca o godzinie 19:45 na Polsat Plus Arena Gdańsk. Bilety kosztują od 25 do 70 zł i są dostępne w miejsc, w których kupisz bilet na mecz Lechia Gdańsk - Rapid Wiedeń oraz przedsprzedaż internetowaJakiego wyniku Lechia Gdańsk potrzebuje do awansu? Lechia Gdańsk awansuje do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, jeśli wygra w rewanżu u siebie z Rapidem Wiedeń obojętnie, czy po 90 minutach, czy po dogrywce bądź też przy remisie po 120 minutach gry za tydzień, okaże się lepsza w rzutach karnych. Taka sama jest zresztą recepta na awans rywali. Rapid Wiedeń - Lechia Gdańsk 0:0. Przeczytaj relację oraz wystaw oceny piłkarzom i trenerowiKolejnym przeciwnikiem może być cypryjski Aris Limassol, który na rewanż do Azerbejdżanu z Nefci Baku pojedzie z 2-bramkową zaliczką, gdyż u siebie wygrał 2:0. - 0:0 to ogólnie nie jest to najgorszy wynik. Dla nas jest OK, gdyż że mamy prawdziwą szansę w rewanżu - ocenił Tomasz "prawdziwa szansa" pojawił się jeszcze raz, gdy trener Lechii Gdańsk podkreślał, co było kluczem do remisu w Wiedniu. 2. runda kwalifikacji Ligi Konferencji Europy - komplet wyników- Było bardzo dużo solidarności i serca. Dzięki temu zrobiliśmy wynik, który daje nam w rewanżu prawdziwą szansę - dodał praca przede wszystkimLechia dopiero w czwartym oficjalnym meczu tego sezonu zachowała czyste konto i to paradoksalnie wówczas, gdy miała teoretycznie najtrudniejszego przeciwnika i to na wyjeździe. Jednak nie było fajerwerków, bo ich być nie mogło. Przeczytaj, co przed meczem Rapid Wiedeń - Lechia Gdańsk mówili David Stec i Maciej Kalkowski- Przed meczem bardzo intensywnie rozmawialiśmy po prosto o ciężkiej pracy. Ciężka praca jest czymś, o czym łatwo się mówi, ale to nie jest coś oczywistego, gdyż wielu nie stać w ogóle na ciężką pracę. Cężka praca to jest coś, z czego można być bardzo dumnym. Myślę, że zespół nie mógł ciężej pracować. Determinacja każdego zawodnika, w tym także rezerwowych, którzy dali pozytywne zmiany, była podstawą tego, że, że mogliśmy na wyjeździe zagrać na zero - podkreślił trener LechiiKontrola do przerwy, oblężenie w końcówce W przekroju całego meczu to Lechia Gdańsk miała najlepszą okazję na gola, gdy Flavio Paixao po dośrodkowaniu Ilkaya Durmusa nie zdołał pokonać Niklasa Hedla. Jednak czym bliżej było końca gry, tym oblężenie gdańskiej bramki było coraz większe. Ile Lechia Gdańsk może zarobić w Lidze Konferencji? Stawki UEFA za pokonanie poszczególnych rund, łącznie z kwalifikacjami- Myślę, że pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, oprócz może kilku pierwszych minut. Mieliśmy wszystko pod kontrolą. Byliśmy zorganizowani troszeczkę "niżej", bo wiedzieliśmy, że przeciwnik, gdy podejdzie się do niego wyżej, po prostu lubi korzystać z długich piłek, bo jest intensywny i dynamiczny. Chcieliśmy im to zabrać, myślę, że się udało. Flavio miał szansę mecz. Ponadto bo kilka ataków, z których też możemy było zrobić więcej, a przy sytuacji ofsajdowej Christiana Clemensa nie udało nam się idealnie trafić z timingiem. Pod koniec drugiej połowie daliśmy się zepchnąć pod własną bramkę. Myślę, że bardzo zespołowo to wybroniliśmy. Jeden moment szczęścia był w sytuacji, gdy Guido Burgstaller nie trafił z dobitką. Gra Rapidu nas nie zaskoczyła z wyjątkiem tego, że w końcówce będą mieli chyba czterech dwumetrowych zawodników, gdy my musieliśmy redukować wzrost zespołu. Kristers Tobers na przykład zszedł, bo czuł dyskomfort zdrowotny i nie chcieliśmy ryzykować kontuzji - wyliczył najważniejsze momenty spotkania szkoleniowiec w grze Lechia Gdańsk może zmienić w rewanżu?- Był to intensywny mecz. W końcówce bardziej się broniliśmy, bo chcieliśmy wywieźć zero z tyłu. Rapid grał do boku i wrzucał w pole karne, ale nasi obrońcy super sobie z tym radzili. Trzeba było się też cofać z drugiej linii i wybijać te dośrodkowywane piłki. Rewanż w Gdańsku będzie ciekawszym widowiskiem. Trzeba będzie więcej pokazać w ofensywie. W Wiedniu też mieliśmy kilka fajnych zagrać w ataku, a Flavio Paixao miał niefart. Bramkarz nie miał szans zareagować. Tylko stał i został trafiony w nogę - mówił Jarosław Kubicki przed kamerami Łukasz Zwoliński odejdzie z Lechii Gdańsk?Natomiast szkoleniowiec rezerw szuka nie tylko w drużynie. - Potrzebujemy jeszcze lepszego, naszego meczu, ale i pełnego stadionu. Może największej frekwencji w historii Lechii, żeby po prostu u nas osiągnąć coś, czego jeszcze w Gdańsku nie było - podsumował Tomasz że aby jak najlepiej przygotować się do rewanżu, Lechia przełożyła na bliżej nieokreślony termin mecz ekstraklasy z Górnikiem Zabrze, który miał się odbyć 24 lipca w Gdańsku. Typowanie wyników LECHIA Gdańsk Rapid Wiedeń Jak typowano 66% 201 typowań LECHIA Gdańsk 15% 47 typowań REMIS 19% 58 typowań Rapid Wiedeń Tabela po 2 kolejkach Piłka nożna - Ekstraklasa Drużyny M Z R P Bramki Pkt. 1 Wisła Płock 2 2 0 0 7:0 6 2 Cracovia 2 2 0 0 4:0 6 3 Stal Mielec 2 1 1 0 3:1 4 4 Legia Warszawa 2 1 1 0 3:1 4 5 Śląsk Wrocław 2 1 1 0 2:1 4 6 Widzew Łódź 2 1 0 1 3:2 3 7 Raków Częstochowa 1 1 0 0 1:0 3 8 Pogoń Szczecin 2 1 0 1 3:3 3 9 Jagiellonia Białystok 2 1 0 1 2:2 3 10 Radomiak Radom 2 0 2 0 2:2 2 11 Miedź Legnica 1 0 1 0 1:1 1 12 Korona Kielce 2 0 1 1 1:3 1 13 Zagłębie Lubin 2 0 1 1 0:2 1 14 Górnik Zabrze 1 0 0 1 0:2 0 14 Lech Poznań 1 0 0 1 0:2 0 14 Piast Gliwice 1 0 0 1 0:2 0 17 LECHIA GDAŃSK 1 0 0 1 0:3 0 18 Warta Poznań 2 0 0 2 0:5 0 Tabela wprowadzona: 2022-07-25 Wyniki 2 kolejki LECHIA GDAŃSK - Górnik Zabrze (mecz przełożony ze względu na mecz rewanżowy Lechii w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy) Warta Poznań - Wisła Płock 0:4 (0:3) Jagiellonia Białystok - Widzew Łódź 0:2 (0:0) Cracovia - Korona Kielce 2:0 (1:0) Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 2:0 (1:0) Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:1 (1:1) Stal Mielec - Radomiak Radom 1:1 (0:0) Mecze przełożone ze względu ze względu na mecze rewanżowe Lecha i Rakowa w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy Miedź Legnica - Lech Poznań Piast Gliwice - Raków CzęstochowaRap w Polsce dawno leży i kwiczy. Ale to moje zdanie i oczywiście możesz się z nim nie zgodzić. Niemniej jednak autotune to raczej pośmiewisko niż coś z czego można być dumnym, a jeśli ktoś tego używa i inni go wielbią, to krzyż na droge obu, bo są siebie warci.
Cytat:Widocznie zależy to też od regionu, bo umnie katofaszyzmu nie ma. Rząd katofaszystowski? Nie widzisz tego? Liczba postów: 416 Liczba wątków: 5 Dołączył: Reputacja: 0 Rząd rządem w moim województwie miał chyba najmniejsze poparcie. Katofaszyzm to zbyt duże słowo do opisu rządu ni mówiąc już o polskiej mentalności. Możena by powiedzieć, że rząd prezenuje brak poszanowania. Dany, określenie "katofaszyzm", które napisałem w cydzysłowie słuzy do zoobrazowania i wyostrzenia mojej oceny tego typu poglądów jaki reprezentuje rząd i ludzie go popierajacy. Może tacy ludzie sa w mniejszosci, ale udało im sie wybrac "super rzad i ektra prezydenta" i dla mnie to już wystarczajacy powod zeby mowic o takiej mentalnosci Polaków. Liczba postów: 416 Liczba wątków: 5 Dołączył: Reputacja: 0 Mój błąd nie nie zauważyłem cudzysłowu. Jednak, mówienie na podstawie rządu o polskiej mentalności uważam za przesadę. W końcu ta ich metalność ujawniła się po wyborach mówie o PIS. Po wyborach? To dlaczego żadne posunięcie PiSu mnei nei zaskakuje? ja od dawna wiedziałem jak Pisuary widzą państwo i cisnąłem na nich od dawna, przecież kaczki zawsze wszystkich obrazaly i uwazayi sie za bogów. Tylko jeszcze keidyś najlepsze było to, ze PiS chciał się uważać za partię liberalna :twisted: Liczba postów: 416 Liczba wątków: 5 Dołączył: Reputacja: 0 Obrażały, a to obrażanie to dla przciętnego Polaka zbytnio nie interesującego się polityką to kłótnie między politykami. Wielu Polaków zaczęło interesować się Kaczyńskim podczas kampani wyborczej. słyszałem od ludzi, którzy głosowali na Kaczyński, że wydawali się oni im ludzmi prawa, którzy zaprowadzą porządek. Dodawali, że zawiedzeni są rządami PISu. Cytat:Tylko jeszcze keidyś najlepsze było to, ze PiS chciał się uważać za partię liberalna :twisted: A potem straszył ludzi, że PO to liberały :lol2: Liczba postów: 3,165 Liczba wątków: 53 Dołączył: Reputacja: 1 Płeć: nie wybrano juzew napisał(a):Teraz może zadam bardzo niepopularne pytanie, ale je zadam, czy nie wydaje Ci się, że ci wszyscy bohaterowie(...)Tez po części sie z tobą zgadzam. Ja nie jestem patriota nie jestem dumny z bycia Polakiem bo to ze sie tutaj urodziłem, a nie w Indiach to czysty przypadek, nie czuje sie związany z ta ziemia i cięgnie mnie tam gdzie jest lepiej co objawi sie moja emigracja...[/quote] Liczba postów: 43 Liczba wątków: 1 Dołączył: Reputacja: 0 sinner napisał(a):Cytat:Widocznie zależy to też od regionu, bo umnie katofaszyzmu nie ma. Rząd katofaszystowski? Nie widzisz tego? Za mocne okreslenie, w dodatku bardzo naciagniete. Jaki katofaszyzm? Mamy demokracje przeciez. NIKT nikogo nie zmusza do wierzenia w cokolwiek i nikt nie ma problemow ze strony rzadu za to ze wierzy w co innego lub wcale. A jak tego rabina pobili antysemici to kto mu pomagal i potepial antysemityzm? Ziobor bodajze. Ped..znaczy geje;] takze maja pelna swobode, prawo obejmuje ich takze. Wychodza gejowskie pisma erotyczne legalnie, dzialaja kluby... Nikt nie jest dyskryminowany z zadnych tego typu powodow - maja rowne prawa obywatelskie. A to ze czesc spoleczenstwa tego nie toleruje to juz inna bajka, za czasow sld bylo tak samo zle. Do nietolerancji tez kazdy prawo ma. Mozna nielubiec kogo sie chce i za co sie chce. Demokracja w koncu nie? Liczba postów: 1,031 Liczba wątków: 7 Dołączył: Reputacja: 0 Zygmunt_Hajzer napisał(a):Nikt nie jest dyskryminowany z zadnych tego typu powodowJest, bo nie wszystkie związki wyznaniowe dostają kasę z napisał(a):NIKT nikogo nie zmusza do wierzenia w cokolwiek i nikt nie ma problemow ze strony rzadu za to ze wierzy w co innego lub moje podatki idą na organizację religijną- na kościół katolicki. Zygmunt_Hajzer napisał(a):Za mocne okreslenie, w dodatku bardzo że dla patriotów takich jak ty, taki rząd to niebo na napisał(a):Jaki katofaszyzm? Mamy demokracje ta... Hitler tez demokratycznie do władzy napisał(a):Mamy demokracje przeciez. NIKT nikogo nie zmusza do wierzenia w cokolwiek i nikt nie ma problemow ze strony rzadu za to ze wierzy w co innego lub mogą konkretnie wyrazić tego, że najchetniej ekportowali by innosci poza nasz wspanialy kraj bo kontytucja tego zabrania. Ale sympatyzowanie rzady ze srodowiskiem Radia Maryja, ktore glosi nienawisc, tresci antysemickie "antywszystkocoinne". Co z tego że nie mam problemow za to ze nie wierze. A to że wierzacy maja profity z tego ze wierza?Zygmunt_Hajzer napisał(a):takze maja pelna swobode, prawo obejmuje ich Kaczyński łamie konstytucje zabraniajac parady wolnosci. Poslowie uwarzaja ich za przestepcow i pedofilow. To jest demokracja?Zygmunt_Hajzer napisał(a):Do nietolerancji tez kazdy prawo ma. Mozna nielubiec kogo sie chce i za co sie chce. Demokracja w koncu nie?Ty nie masz pojecia czym jest tolerancja. Tolerancja to nie akceptacja. Liczba postów: 43 Liczba wątków: 1 Dołączył: Reputacja: 0 sinner napisał(a):Zygmunt_Hajzer napisał(a):Za mocne okreslenie, w dodatku bardzo że dla patriotów takich jak ty, taki rząd to niebo na ziemi. A skad wiesz jakim jestem patriota?:> Czyli wszystko jest albo czarne albo biale - pis = faszysci, a sld = komuchy ?sinner napisał(a):Nie mogą konkretnie wyrazić tego, że najchetniej ekportowali by innosci poza nasz wspanialy kraj bo kontytucja tego zabrania. Ale sympatyzowanie rzady ze srodowiskiem Radia Maryja, ktore glosi nienawisc, tresci antysemickie "antywszystkocoinne". Co z tego że nie mam problemow za to ze nie wierze. A to że wierzacy maja profity z tego ze wierza? A skad wiesz czego by najchetniej chcieli? Ja tez nie wierze i jestem bardzo anty i tez problemow z tym nie mam. A ze wierzacy cos z tego maja to ich napisał(a):takze maja pelna swobode, prawo obejmuje ich Kaczyński łamie konstytucje zabraniajac parady wolnosci. Poslowie uwarzaja ich za przestepcow i pedofilow. To jest demokracja?[/quote] Poslowie innych partii tez zabraniali paradom. Zreszta i dobrze. To kazdego prywatna sprawa z kim sypia i seksualnosci nie powinno sie demonstrowac, ani homo ani hetero. Co kogo obchadza czyjekolwiek upodobania? Parad hetero tez bym zabronil, bo to bez sens. Liczba postów: 1,031 Liczba wątków: 7 Dołączył: Reputacja: 0 Zygmunt_Hajzer napisał(a):Zreszta i dobrze. To kazdego prywatna sprawa z kim sypia i seksualnosci nie powinno sie demonstrowac, ani homo ani hetero. Co kogo obchadza czyjekolwiek upodobania? To każdego prywatna sprawa jakiego boga czci, co kogo obchodzą czyjekolwiek upodobania. ZAKAZAĆ PIELGRZYMEK. W ten sposób można zakazać wszystkich parad, festynów i innych tym podobnych. Zygmunt_Hajzer napisał(a):Poslowie innych partii tez zabraniali paradom. Zreszta i dobrze. To kazdego prywatna sprawa z kim sypia i seksualnosci nie powinno sie demonstrowac, ani homo ani hetero. Co kogo obchadza czyjekolwiek upodobania? Parad hetero tez bym zabronil, bo to bez sens. Demonstrowanie, to jededno z podstawowych elementów państwa demokratycznego. EOT. Nie mam ochoty na tłumaczenie czemu totalitarne zapędy są złe. Liczba postów: 20,793 Liczba wątków: 236 Dołączył: Reputacja: 1,149 Płeć: mężczyzna Wyznanie: Schabizm-kaszankizm Sinner, twój "katofaszyzm", który jest wg Ciebie elementem mentalności polskiego społeczeństwa to Cytat:konstrukcja myślowa, zawierająca uproszczony i często emocjonalnie nacechowany obraz rzeczywistości Pozatym sam jesteś elementem polskiego społeczeństwa, więc sam o sobie stwierdziłeś, że masz mentalność katofaszystowską. --- Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. Nietzsche Jacek napisał(a):Pozatym sam jesteś elementem polskiego społeczeństwa, więc sam o sobie stwierdziłeś, że masz mentalność jeśli nie cierpie polskiej mentalności, to nie cierpie siebie? Liczba postów: 20,793 Liczba wątków: 236 Dołączył: Reputacja: 1,149 Płeć: mężczyzna Wyznanie: Schabizm-kaszankizm Tak. Czysty masochizm --- Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból. Nietzsche Jacek napisał(a):Sinner, twój "katofaszyzm", który jest wg Ciebie elementem mentalności polskiego społeczeństwa to Cytat:konstrukcja myślowa, zawierająca uproszczony i często emocjonalnie nacechowany obraz rzeczywistości Jeśli ktoś nie lubi rządu lub krytykuje go, ma do tego święte prawo. Jeśli jednak nazywa polityków PiSu i avatarów katofaszystami, to składa tym samym hołd Hitlerowi i jego hordzie, a przeto popełnia coś jak mini kłamstwo oświęcimskie: zafałszowanie historii. Tak jak pisał Jacek: nic innego jak perswazyjny slogan, bezwartościowy w racjonalnej dyskusji. Czysty irracjonalizm :mrgreen: Dokładnie. Czujesz do niego sympatię? Uczy to było do Jacka. Jak wysylalem nie bylo twojego postu i później go nei zauważyłem. Już mówiłem wyżej, że "katosaszyści". I czemu takigo okreslenia używam.
Naprawdę, tam dopiero nauczyłem się być dumnym z tego, że pracuję. Pozostałe dzieci także zakosztowały służby pełnoczasowej, z czego byliśmy dumni.
Sławomir Skomra Młodzi ludzie, kolejka do teatru, historia. Z tego w Lublinie można być dumnym. Są też powody, które odbierają zadowolenie z miasta. Według Słownika Języka Polskiego duma to „poczucie własnej wartości, godność” lub „ktoś lub coś będące powodem do chluby”. Według tego samego słownika Lublin to „miasto w Polsce”. Ze swojej strony dodajmy jeszcze, że ma prawa miejskie od 702 lat, to tutaj zawarto unię pomiędzy Polską a Litwą, to też stolica województwa mająca ok. 340 tysięcy mieszkańców. Lublin zaczął pracę nad powstaniem strategii miasta do 2030 roku. W związku z tym odbywają się spotkania z mieszkańcami. Na jednym z nich był Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności. Spotkanie zaczęło się od niby prostego pytania: z czego mieszkańcy Lublina są dumni? Gdyby to pytanie padło wiosną, to powiedziałbym, że jestem dumny z lubelskich aktywistówZbigniew Kopeć - Zauważyłem, że z trudem przychodzi nam mówić o tym, z czego jesteśmy dumni. Na tak postawione pytanie uczestnicy krytykowali i opowiadali, co im się nie podoba - opisuje Jakubowski. Okazuje się, że odpowiedź na pytanie o dumę z Lublina nie jest najłatwiejszym. Zadaliśmy je kilku mieszkańcom i mieszkankom, osobom działającym na co dzień w Lublinie, znającym to miasto i obserwującym zachodzące tu zmiany. Nie wszyscy byli w stanie od razu udzielić odpowiedzi. Większość potrzebowała czasu na zastanowienie się. Pozostało jeszcze 87% chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp. Zaloguj się Zaloguj się, by czytać artykuł w całości Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.
1. Fałszywy pogląd nr 1: Feminizm polega w istocie na biciu mężczyzn. Nie, nie jest. To byłaby mylna tendencja, z którą często mylony jest feminizm. Z definicji feminizm oznacza „wspieranie praw kobiet na gruncie równości płci”. Każdy feminizm, w który wierzy, ma na celu traktowanie kobiet na równi.ja osobiście jestem dumny z czynów wielu inteligentów, wielu ludzi kulturalnych, z wielu bohaterów, a także z wielu ludzi prostych, a wszyscy wymienieni są ogólnie dla Was anonimowi - poprostu Kowalscy. oni są Polakami i z tego można być dumnym. mogli by być równie dobrze innej narodowości, ale nie są. jestem dumny z mojej małej Translations in context of "można być dumnym" in Polish-English from Reverso Context: Scena z której można być dumnym. Translation Context Grammar Check Synonyms Conjugation Conjugation Documents Dictionary Collaborative Dictionary Grammar Expressio Reverso Corporate
Tłumaczenia w kontekście hasła "to nic z czego można być dumnym" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: Zabijanie to nic z czego można być dumnym.
Ciężka praca jest czymś, z czego można być dumnym w Japonii. Produktywny pracownik jest nagradzany i chwalony za swój wkład. Płace są wysokie, więc ludzie mają wrażenie, że inwestują, a to się opłaca, co z kolei pobudza ich całą gospodarkę i przemysł.
Do czego wykorzystać aquafabę? Ponieważ aquafaba zastępuje jajka, można z niej zrobić np. majonez. Znacznie szersze zastosowanie ma jednak w słodkich wypiekach. Z pomocą aquafaby można przyrządzić m.in. bezy. kremy do ciast. puszyste desery. bitą śmietanę. lody o najróżniejszych smakach